Robert Gwiazdowski

Gospodarka klasycznie

2010-08-11 8:00

EUROPEJSKA OFENSYWA POLSKICH LIBERAŁÓW

Nie tak dawno „twórcy” polskiej reformy emerytalnej zapowiadali, że będą przekonywali  Europejczyków do wprowadzenia polskich rozwiązań w całej Unii. Dziś Pan Komisarz Janusz Lewandowski poszedł w ślady swoich dawnych kolegów „liberałów” i zapowiedział podwyższenie podatków w całej Unii.

Nowy podatek miałby zostać nałożony na przewozy lotnicze, handel emisjami dwutlenku węgla oraz transakcje finansowe.  I wzorem Polski, gdzie VAT ma być podwyższony „przejściowo”, tak samo miałoby być z podatkiem proponowanym przez Lewandowskiego.

Opodatkowanie banków ma sens – co pokazuje rozkład wyników finansowych przedsiębiorstw i banków. Ale podatek od handlu emisjami zwiększy jedynie cenę praw do emisji w związku z czym wzrośnie cena energii – zwłaszcza w krajach, w których produkcja energii jest najbardziej emisyjna – jak w Polsce. Oczywiście instytucje finansowe na handlu prawami do emisji zarobią krocie, ale trzeba było wprowadzić zasadę, jeśli już w ogóle – że prawa do emisji mogą kupować  jedynie emitenci, a nie spekulanci. A teraz to zupa się już wylała.

Widocznie polscy „liberałowie” z KLD, którzy obrzydzili liberalizm Polakom, postanowi obrzydzić go teraz Europejczykom. Na szczęście Niemcy są zdania, że nałożenie takiego podatku złamałoby umowę koalicyjną. Brytyjczycy mówią jasno: nie będzie zgody na jakiekolwiek unijne podatki bezpośrednie, a zdaniem Francuzów ta propozycja pojawiła się w nieodpowiednim czasie. Na Francuzach, to bym raczej nie polegał, ale „Angole” rzeczywiście mogą nas obronić.

2010-08-09 17:20

POBUDKA POD KRZYŻEM

Przeczytałem dziś, że „funkcjonariusze Służby Celnej mogą obserwować i nagrywać w miejscach publicznych osoby podejrzewane o popełnienie przestępstw. Takie specjalne uprawnienia Służba Celna zagwarantowała sobie w ustawie o grach hazardowych. Nikt na to nie zwrócił uwagi, bo wszyscy byli skupieni na aferze z Drzewieckim i Chlebowskim w tle.” http://www.rp.pl/artykul/2,519936_Celnik_jak_agent_sluzb_specjalnych.html

Gratuluję przebudzenia, ale uprzejmie donoszę, że zwracałem na to uwagę 20 listopada 2009 roku: „Podsłuchów coraz więcej”: http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=697

A teraz już „po ptakach” bo nowe prawo się łatwo tworzy, a trudno likwiduje – zwłaszcza jak jest to prawo służb do inwigilowania poddanych, którzy jeszcze czasami nazywani bywają „obywatelami”.

Więc następnym razem zachęcam do tworzenia wolnościowych koalicji zanim będzie za późno.

2010-08-09 10:30

QUANTITATIVE EASING

Co prawda dane makroekonomiczne z USA dość kiepskawe, ale na giełdach hossa.

Piątkowy raport miesięczny pokazał ubytek 130 tysięcy miejsc pracy (dwa razy więcej niż oczekiwano). Zweryfikowano też raport czerwcowy (ubyło nie 125 tysięcy miejsc pracy, ale 221 tysięcy). To że stopa bezrobocia pozostał na niezmienionym poziomie jest tylko i wyłącznie konsekwencją amerykańskiej statystyki.

Ale indeksy giełdowe utrzymują się na poziomie i sprzed dwóch lat, a wiele spółek jest wycenianych podobnie jak w szczycie poprzedniej hossy.  

Jako że „dane makro są słabe, więc nie stanowią wsparcia dla wzrostu indeksów”, ratunek ma przynieść jutro FED. „Hossę” uratuje „ilościowe rozluźnienie polityki pieniężnej” („quantitative easing” - QE). W tłumaczeniu na język mniej specjalistyczny czyli mniej orwelowski - „money printing”. Ma to „poprawić sytuację” na rynkach akcji i surowców – ergo koncerny naftowe będą miały lepsze wyniki (przeszacują rezerwy złóż i paliw) i droższa „wacha” będzie na stacjach benzynowych.

Lubimy taką hossę – nieprawdaż?

2010-08-05 13:50

CIT-EM PO OCZACH

„Opozycja skrytykowała podwyżkę VAT, jednak – jak pisze GW – „sama nie miała w zanadrzu recept na wyjście z kryzysu. Marek Wikiński z SLD zaproponował jedynie (podkreślenie moje) opodatkowanie banków śladem Węgier”

http://wyborcza.pl/1,75478,8215658,Tu_i_teraz_Tuska.html#ixzz0vi8y9Rxw

No to spójrzmy na rozliczenie CIT za 2009 rok:

http://mf.gov.pl/_files_/podatki/statystyki/za_2009/informacja_roczna_cit_2009.pdf

Ogółem było 327.292 podatników CIT. W tym:

a) przedsiębiorstwa 323.447

b) banki i pozostałe instytucje finansowe 3.845

Ogółem przychód podatników CIT wyniósł 5.762.787.083.000 zł. Przeciętny przychód na podatnika wyniósł więc 17.655.000 zł.

w tym:

a) przedsiębiorstwa:

przychód 2.461.806.111.000 zł.

przeciętny przychód 7.627.000 zł.

b) banki i pozostałe instytucje finansowe:

przychód 3.300.980.972.000 zł.

przeciętny przychód 903.636.000 zł.

Koszty uzyskania przychodu wyniosły 5.635.638.328.000 zł.

Łączny dochód podatników CIT wyniósł 181.499.737.000 zł. Przeciętny dochód na jednego podatnika CIT wyniósł 798.000 zł.

w tym:

a) przedsiębiorstwa

679.000 zł.

b) banki i pozostałe instytucje finansowe

12.899.000 zł.

Poza kosztami są też: dochody wolne i zwolnione (bo to nie to samo), odliczenia od dochodu i odliczenia od podstawy opodatkowania, a na sam koniec odliczenia od podatku i obniżki podatku oraz zwolnienia i ulgi podatkowe.

Zyskowność ogółem wyniosła raptem 4,20% Bidaki – tak się męczyć dla 4%!?

Po wszystkich odliczeniach podatek należny wyniósł: 25.375.825.000 zł.

Zapłaciło go raptem 119.935 podatników

Kwota podatku należnego wyniosła 25.375.825.000 zł

Przeciętny podatek wyniósł więc 212.000 zł

w tym:

a) przedsiębiorstwa

177.000 zł

b) banki i pozostałe instytucje finansowe

2.360.000 zł

Aż  „bije po oczach” trud jaki zadaje sobie Min.Fin. sumowania danych, ekonomicznie „niesumowalnych”. Bo dlaczego zestawia banki i „instytucje finansowe”? Przecież to zupełnie co innego. Ile mamy w Polsce banków? Z danych Min.Fin. to nie wynika. Trzeba poszukać na stronach KNF. Otóż banków było w 2009 roku sztuk 643. Na owe 3.845 „banków i instytucji finansowych”. Większość to oczywiście banki spółdzielcze (576) – aczkolwiek ich przewaga była tylko ilościowa. Z ogólnej sumy bilansowej banków 1.060.759.000.000 zł. na banki spółdzielcze  przypadło ledwie 61.716.000.000 zł., a na 49 banków komercyjnych 999.043.000.000 zł.

Wynik finansowy brutto wszystkich banków wyniósł 10.715.000.000. Nie podano w rozbiciu na komercyjne i spółdzielcze.

http://www.knf.gov.pl/opracowania/sektor_bankowy/dane_o_rynku/Dane_o_rynku.html

http://www.knf.gov.pl/Images/SEKTOR_BANKOWY_PODSTAWOWE_DANE_2009_12_tcm75-18422.pdf

Ale skoro ich łączny wynik finansowy netto wyniósł 8.594.677.262, a w tym samych 49 banków komercyjnych 7.989.021.066 zł. – czyli 92%  – więc pewnie rozkład wyniku brutto był taki sam.

A zatem 49 banków uzyskało dochód około 9.850.000.000. Przeciętnie na jeden bank dochód wyniósł więc ponad 201.000.000 zł. A na jedno przedsiębiorstwo 679.000 zł!!! 0,338% zysku przypadającego na jeden bank komercyjny.

Ale żeby się nie tylko banków czepiać: łączny podatek CIT od wszystkich jego podatników wyniósł 25.375.825.000 zł przy przychodach 5.762.787.083.000 zł. A więc podatek dochodowy stanowił 0,44% przychodu!!! Podatek w wysokości 0,5% przychodu wyniósłby 28.813.935.415, a w wysokości 0,75% 43.220.903.122 – czyli 17.845.000.000 więcej niż obecnie.

A jak ktoś twierdzi, że nie osiąga rzeczywistej rentowności, która pozwoliłaby mu zapłacić taki podatek, to niech lepiej nie emituje CO2 – bo za jego emisję musimy też zapłacić.

2010-08-04 22:00

MAMY „PODATEK LINIOWY”

Ministerstwo Finansów przedstawiło wczoraj dane dotyczące rozliczenia podatku PIT za 2009 rok.

http://mf.gov.pl/_files_/podatki/statystyki/za_2009/roz-pit2009-internet.pdf

Według skali podatkowej rozliczyło się 24.740.297 podatników. 24.019.988 (98,41%) podatników osiągnęło dochód do opodatkowania poniżej 85.528 zł.  – a więc mieszczący się w pierwszym przedziale skali podatkowej. Jedynie 387.295 (1,59%) podatników przekroczyło ten próg.

A zatem Pan Premier Tusk mógłby zwołać konferencję i oświadczyć, że Platforma zrealizowała swoje obietnice wyborcze i mamy de facto „podatek liniowy”.

Ciekawe są jednak szczegóły.

Otóż 1.246.147 (5,04%) podatników nie uzyskało w ogóle przychodów ze źródeł podlegających opodatkowaniu, więc trudno ich nazywać „podatnikami”, ale pojawiają się w zestawieniach, bo skorzystali z możliwości wspólnego opodatkowania z małżonkiem. Prawdopodobnie  przesunęło to 1.246.147 podatników w dół do I grupy podatkowej, bo tylko w takim przypadku jest sens zadawania sobie trudu wspólnego rozliczania. Zdaje się to potwierdzać fakt, że z możliwości łącznego opodatkowania dochodów małżonków skorzystało łącznie 9.899.750 podatników (40,01% ogółu podatników opodatkowanych według skali podatkowej) – czyli mniej (aczkolwiek nieznacznie) niż w 2008 roku, kiedy progi podatkowe były trzy, a najwyższa stawka wynosiła 40% .

A zatem podatników uzyskujących przychody ze źródeł objętych skalą podatkową było tak naprawdę 23.494.150.

333.014 (1,34%) podatników wykazało stratę. Prawdopodobnie większość z nich miała rzeczywisty dochód powyżej pierwszego progu podatkowego, bo tylko tacy mają z czego „zrobić stratę”.

391.784 podatników zapłaciło zryczałtowany podatek w wysokości 19% z tytułu pozarolniczej działalności gospodarczej, a 257.247 podatników z tytułu odpłatnego zbycia papierów wartościowych lub pochodnych instrumentów finansowych.

Podatnicy prowadzący działalność gospodarczą opodatkowani zryczałtowanym podatkiem w wysokości 19% uzyskali dochód 70.612.518.000 zł – czyli 180.233 zł rocznie. 15.019 zł miesięcznie. Około 3.750 euro.

Podatników prowadzących własną działalność gospodarczą, którzy rozliczali się według skali podatkowej było 1.529594. Przy czym dla 289.162 było to jedyne źródło przychodu. Pozostali łączyli działalność gospodarczą z przychodami z innych tytułów, ale oczywiście nie wiadomo z jakich – tak szczegółowe dane z Ministerstwa Finansów to nie są.

Przeciętny roczny dochód do opodatkowania „bogaczy” objętych progresją podatkową wyniósł 152.643 zł. 12.720 zł. miesięcznie! Około 3.200 euro!

Co ciekawe podatników prowadzących własną działalność gospodarczą i rozliczających się według skali podatkowej, którzy przekroczyli pierwszy próg podatkowy i zapłacili podatek według stawki progresywnej 32% było jedynie 73.632. Ich średni dochód do opodatkowania wyniósł 125.147 zł. Niecałe 10.500 zł. miesięcznie.

To tak dla zwolenników podwyższania podatku dochodowego, żeby wiedzieli jakim to „bogaczom” chcą je podwyższać.

Co równie ciekawe łączny dochód podatników do opodatkowania według skali z pozarolniczej działalności gospodarczej pomniejszony o odliczone składki na ubezpieczenia społeczne wyniósł tylko 23.69.447.000 zł. A dochód osób wykonujących „działalność osobiście” (czyli umowy zlecenia i o dzieło, kontraktów menedżerskich, zasiadania w radach nadzorczych, pełnienia obowiązków społecznych, działalności sportowej – PIT 37) – aż 20.130.224.000 zł. Podatników, którzy osiągnęli dochód tylko z tego właśnie źródła było 690.155! Trochę dużo. Bo to prawie połowa tych, którzy prowadzili działalność gospodarczą. A nie wiadomo ilu jeszcze było takich, którzy osiągali przychód z działalności wykonywanej osobiście i z innych źródeł. Takie zestawienie analitycy z Ministerstwa Finansów przewidzieli tylko dla osób prowadzących działalność gospodarczą.

„Na oko” wydaje się, że do podatników objętych progresją muszę należeć  również osoby uzyskujące wynagrodzenia ze stosunku pracy. Ciekawe ile jest pośród nich urzędników państwowych, których z roku na rok mamy coraz więcej?

Trzymając się jednak liczb podanych przez Ministerstwo Finansów: 1,59% podatników uzyskało 10,55% dochodu brutto ale zapłaciło 23,03% podatku!

Taka sprawiedliwość społeczna woła o pomstę do nieba. Ale „Niebo” jest chyba za bardzo zaabsorbowane Krzyżem na Krakowskim Przedmieściu.

 

2010-08-01 11:50

LUDZKI PAN

Odetchnąłem z ulgą. Pan Premier Tusk powiedział, że „daniny wobec ludzi”  będą podnoszone „tylko w takim wymiarze, w jakim jest to konieczne”.

http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=depesza&dz=tematdnia&dep=21921&data=depesza&_CheckSum=-1473454961

Ludzki Pan. Mógłby przecież podnieść bardziej niże jest to konieczne. Rozumiem, że inni tak postępowali i marnotrawili pieniądze podatników! Pan Premier Tusk zachowa łaskawie umiar. Zastanawia mnie tylko, jak wszystkim kolejnym premierom od 1993 roku wystarczała stawka podstawowa VAT 22%, a „najbardziej liberalnemu premierowi” (według jego własnego określenia) nie wystarczyła. Może za dużo wydawał przez te ostatnie 3 lata razem ze swoim najlepszym Ministrem Finansów  Europie?

Zapowiedź podwyżki VAT ma charakter czysto polityczny. Podobno Pan Prezydent Kaczyński blokował „reformy”. Czyżby chodziło o blokowanie podwyżek podatków??? Szuflady miały być pełne projektów ustaw! Czy ta o podwyżce VAT to pierwsza, która została wyjęta z szuflady?   Pan Premier zapowiedział „przegląd wet Prezydenta Kaczyńskiego”.

http://wiadomosci.onet.pl/2204814,11,premier_zarzadzil_przeglad_wet_l_kaczynskiego,item.html

Mają być uchwalone ponownie. To innych ustaw w tych szufladach nie ma?

Zacznijmy od pierwszej: podwyżki VAT. W 2005 roku Platforma zapowiadała liniową stawkę podatku VAT. I to miało sens. Oczywiście nie na poziomie 15%, bo się budżet nie spinał. Ale za to hasło „3×15” ładnie wyglądało na „sztandarach”. Przynajmniej taka informację wówczas otrzymałem, gdy starałem się wytłumaczyć, że różne podatki mają różne konsekwencje i nie muszą mieć takiej samej stawki. Bo to trochę tak, jakby elektryk oświadczył, że w robionej instalacji ma być koniecznie: 15 ohm, 15 amper i 15 wolt.

Ale zamiast podwyższać stawkę podstawową VAT do 23% można byłoby ją obniżyć do 20-21% i zastosować do wszystkich towarów i usług.

Od 1 stycznia 2004 na Słowacji wprowadzono jednolitą stawkę VAT w wysokości 19%. Nie było rozruchów, nikt nie umarł z głodu na ulicy. Tak samo byłoby w Polsce.

Jednolita stawka VAT, niższa od dotychczasowej,  zwiększyłaby wpływy budżetowe i zwiększyła konkurencyjność polskich towarów i usług objętych jedną z najwyższych stawek VAT w Europie, ale także ograniczyła nadużycia podatkowe ze strony tych podatników, którzy korzystają ze zróżnicowania stawek podatku VAT do różnego rodzaju oszustw podatkowych.

Ilu jest w Polsce podatników, w przypadku których udział wydatków na żywność w stosunku do dochodów jest na tyle wysoki, że podwyższenie VAT zagrażałoby podstawa ich egzystencji? Milion? Dwa miliony? Pięć milionów???  Wszyscy oni mogliby otrzymać pomoc w gminnym ośrodku pomocy społecznej. Po to, żeby kilku milionom nie zabrakło na chleb, nie można  robić prezentu pozostałym trzydziestu kilku milionom.

Moja babcia miała specjalną serwetę, na której kroiło się chleb, żeby się okruszki nie marnowały. Dziś nikt nie ośmieli się zauważyć, jakie ilości żywności lądują na śmietniku. A to oznacza, że żywność dla większości podatników jest za tania, skoro ją wyrzucają. I dlatego jest miejsce na zrównanie stawki VAT.

System podatkowy powinien służyć efektywnemu zbieraniu pieniędzy na wydatki publiczne, a nie realizacji celów społecznych - bo się do tego nie nadaje. Do podatków trzeba podejść ekonomicznie a nie politycznie. Ale co nasi politycy robiliby, gdyby nie polityka???

2010-07-30 11:00

„WSZYSCY MAJĄ PRAWO DO TEGO, ABY PAŃSTWO PRZYJĘŁO WRESZCIE KIERUNEK NA OBNIŻANIE PODATKÓW”

„Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji”.

Nie, nie… To nie Pan Premier Jarosław Kaczyński okłamywał tak wyborców. Pan Premier Kaczyński okłamywał ich inaczej. Tak to ich okłamywał Pan Premier Donald Tusk w swoim expose z 23.11.2007.

Jak ulotne są słowa, zwłaszcza wypowiadane tylko i wyłącznie w celu zrobienia chwilowego wrażenia, przekonujemy się codziennie.  „Myślę, że muszą być wykonane wszystkie analizy bardzo dokładnie i dopiero wtedy może to [podwyżka podatków – przyp. mój] się stać przedmiotem większej debaty publicznej” – powiedział Pan Minister Michał Boni w radio TOK FM w poniedziałek 26 lipca. W czwartek 29 lipca po posiedzeniu Zarządu PO z szefami struktur regionalnych partii Pan Poseł Tomasz Tomczykiewicz  – niegdyś w UPR a dziś nowy Przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO – stwierdził, że w piątek rząd na specjalnym posiedzeniu prawdopodobnie zdecyduje o podwyżce VAT. Pan Poseł Andrzej Halicki, tez PO, dodał, że podwyżka będzie oczywiście nieznaczna – o 1% (podkreślenie moje)  i „przejściowa” – „na 3 lata”. No i oczywiście nie dotknie żywności i lekarstw.

http://forsal.pl/artykuly/439534,tomczykiewicz_w_piatek_rzad_prawdopodobnie_zdecyduje_o_podwyzce_vat.html

Rozumiem, że:

1. Wykonano przez 72 godziny „bardzo dokładnie” wszystkie analizy.

2. Zarząd PO i szefowie struktur regionalnych przeprowadzili między sobą „większą debatę” – a jako że poinformowali o jej wynikach opinię publiczną, to ich debata była „publiczna”.

3. Nie rozumiem tylko, czy podstawowa stawka podatku VAT wzrośnie do 22,22% (o 1% jak raczył stwierdzić Pan Poseł Halicki) czy do 23% (o 1 punkt procentowy). Pewnie wie to Najlepszy Minister Finansów w Europie, ale nie wiem, czy on był na tym spotkaniu b o jeszcze nie jest członkiem Zarządu PO.

2010-07-29 15:20

JA RZECZNIK

Nie zamilkły echa zasugerowanej przez Pana Ministra Boniego podwyżki podatków i/lub niektórych innych podatków nazywanych dla zmyłki podatników składkami ubezpieczeniowymi , a zwłaszcza składki rentowej, jak pojawił się pomysł powołania… Rzecznika Praw Podatników.

Z pomysłem wystrzelił tym razem nie Pan Poseł Janusz Palikot, tylko Pan Poseł Michał Jaros. Też z PO.

„Rzecznik mógłby działać w ramach Rzecznika Praw Obywatelskich. Miałby być np. jego zastępcą.”

Najważniejsze w tej sprawie (jak i w wielu innych) ma być podobno zdanie Najlepszego Ministra Finansów w Europie.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8186081,Jeszcze_jeden_rzecznik__Mialby_bronic_praw_podatnikow.html

Rząd mianuje sobie Rzecznika Podatników do rozmów z rządem. Ciekawe jak długo będziemy czekać na pomysł, że tylko Rzecznik Praw Podatnika ma prawo krytykować rząd i jego doradców za pomysł podwyższania podatków. Wiadomo przecież, że jak mówi wielu, to ich głos jest mniej dobitny, niż jak mówi jeden. Wtedy wszyscy go będą słuchali, więc będzie to z korzyścią dla podatników. Bo jakby taki rzecznik poprosił o spotkanie Pana Ministra Boniego, to pewnie mógłby liczyć, że zostanie przyjęty za kilka miesięcy. No może tygodni, jakby Pan Minister nie był akurat zajęty obroną interesów OFE. Och pardones! Oczywiście chciałem napisać: „obroną interesów emerytów”. Więc może powołajmy też Rzecznika Praw Emerytów. I oczywiście Rzecznika Praw Przyszłych Emerytów, bo przyszli emeryci, którzy dziś płacą podatek emerytalny pod mylącą nazwą „składki” mają inne interesy niż dzisiejsi emeryci, którzy z tych „składek” otrzymują emerytury. Ale z drugiej strony przyszli emeryci płacący dziś „składki” – czyli podatki, są podatnikami. Więc ich praw może bronić Rzecznik Praw Podatników. Już chciałem napisać, że może zgłoszę swoją kandydaturę, ale doczytałem w informacji prasowej, co rzecznik miałby robić. „mógłby żądać wyjaśnień od urzędu w sprawie podjętych decyzji. Dostałby także prawo do wglądu do wszystkich akt prowadzonych przez organy podatkowe”. A najważniejsze jest to, że miałby przygotowywać co roku dla posłów … sprawozdania z podjętych interwencji. Na tej podstawie Sejm, razem z Panem Posłem Jarosem, jak jeszcze będzie w następnej kadencji w Sejmie zasiadał, „mógłby eliminować nieścisłości w prawie podatkowym”.

Więc zdecydowałem, że wolę pozostać samozwańczym rzecznikiem podatników. Każdy z nich może mi przecież udzielić pełnomocnictwa do „wglądu do akt” a wówczas mogę nie tylko „żądać wyjaśnień w sprawie podjętych decyzji”, ale je nawet zaskarżać. Nie muszę przy tym pisać „sprawozdań z podjętych interwencji” a jak Pan Poseł Jaros chciałby stanąć na czele Zespołu Przyjazny Urząd Skarbowy (bo Zespołowi Przyjazne Państwo robota sie jakoś nie udała) to może poczytać mojego bloga, będzie widział jakie „nieścisłości trzeba eliminować w prawie podatkowym”.

2010-07-26 19:20

ODRABIANIE UBYTKÓW Z OBNIŻEK PODATKÓW

No i wyszło szydło z worka. Pan Minister Boni M-w końcu zadał sobie „pytanie, czy ubytki w dochodach budżetowych, wynikające z wcześniejszej obniżki podatków i składki rentowej, w wysokości 2-3% PKB, nie powinny zostać odrobione?” Jak widać, zespół bardzo strategicznych doradców Pana Premiera Tuska znalazł w końcu dla polskiej gospodarki „strategiczne” rozwiązanie. Nazywa się ono „odrabianiem ubytków z obniżek”.

Jako że „jesteśmy w momencie przygotowania budżetu na 2011 rok, tego lata musi być nakreślona perspektywa związana nie tylko z rokiem 2011, ale i latami 2012 i 2013”.

Co prawda „nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie”. „Pierwsze muszą zostać wykonane bardzo dokładnie wszystkie analizy. Dopiero wtedy może to się stać przedmiotem większej debaty publicznej”:

http://wyborcza.pl/1,75248,8177102,Boni_nie_wyklucza_podwyzszenia_skladki_rentowej_i.html#ixzz0umXFdg8V

A jako że „zgoda buduje” a „Polska jest najważniejsza” to może dla dobra Polski wszyscy, którym będą miały być podwyższone podatki wyrażą na to zgodę.

Żeby jednak nie drażnić niektórych wyborców lepiej będzie żeby większość z nich wyraziła zgodę na podwyższenie podatków „bogatszej” mniejszości. Politycznie jest to dużo prostsze.

Kłopot tylko w tym, że najbogatsi nie płacą podatków w Polsce. Jakby byli na tyle nieroztropni, żeby płacić progresywne podatki dochodowe w Polsce (okresowo nawet 45%) to nie byliby bogaci. Więc są rezydentami podatkowymi w rajach podatkowych (dla „bogacza” to nie problem:  wystarczy mieć dom w takim raju i jeździć tam na weekendy, latem miesiąc spędzić  gdzieś na Hawajach, a zimą dwa tygodnie na nartach w Alpach i już po kłopocie, bo się w Polsce przebywa krócej niż 183 dni w roku) albo są dyrektorami w spółkach cypryjskich prowadzących interesy w Polsce i ich dochód jest zwolniony od opodatkowania w Polsce na podstawie polsko-cypryjskiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, albo osiągają zyski kapitałowe, od których płacą jedynie „podatek Belki” a nie progresywny podatek dochodowy.

Legalnych sposobów unikania płacenia podatków jest wystarczająca ilość, żeby „sprawiedliwie” starczyło ich dla wszystkich chętnych. „Niesprawiedliwe” jest tylko to, że trzeba mieć parę ładnych milionów, żeby w taką „optymalizację” zainwestować. Wysokie podatki płacą ludzie niezamożni, którzy na weekendy, zamiast do „raju podatkowego”, mogą sobie pojechać co najwyżej do „raju” w pracowniczych ogródkach działkowych.

Niektórzy, jak już z jakichś powodów muszą płacić progresywne podatki dochodowe w Polsce (na przykład bankowcy), to tak sami sobie ustalają wynagrodzenia, żeby satysfakcjonująca była dla nich kwota netto – po opodatkowaniu.  A żeby mieć z czego zapłacić podatek podnoszą ceny swoich towarów lub usług (na przykład opłaty za przelewy, za prowadzenie konta które muszą uiszczać biedni lub oprocentowanie kredytów).

Podatki są bowiem przerzucane. Płacą je nabywcy. Pisali o tym już klasycy: Smith, Say, Ricardo, a w Polsce międzywojennej Rybarski i Krzyżanowski, który zauważył, że „bezpośrednim odruchem opodatkowanego jest zamiar podniesienia ceny towaru lub usług, które sprzedaje, co najmniej o wysokość straty wywołanej podatkiem”.

A ja pisałem o tym tu: http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=483

We współczesnych społeczeństwach demokratycznych fakt przerzucalności podatków nie jest jednak zbyt eksponowany, a wręcz skrywany. Bo jakby wyborcy się zorientowali, że głosując na polityków obiecujących podwyższenie podatków „najbogatszym” zachowują się jak karpie przed Wigilią chcące ją przyspieszyć, musieliby zasadniczo zrewidować swoje preferencje wyborcze.

Pewnego pocieszenia dostarcza lektura dzieł Marksa i Engelsa. Strategiczni doradcy Pana Premiera Tuska pewnie ich nie czytają, sądząc po ich pomysłach, więc jeszcze raz podzielę się swoją wiedzą na ten temat. Engels we Wstępie do Walk klasowych we Francji Marksa napisał, iż „wzrost wydatków państwa doprowadza podatki do takiej wysokości, która popycha uboższe masy ludowe w objęcia socjalizmu”!!! W Manifeście komunistycznym  obaj panowie zalecili „wysoki podatek progresywny” obok „wywłaszczenia własności ziemskiej” i „zniesienia prawa dziedziczenia” jako jeden ze środków, które „ekonomicznie wydają się niedostateczne i nieuzasadnione”, ale mogą znaleźć zastosowanie jako „środki przewrotu w całym sposobie produkcji”.

Ciekawe, czy współcześni zwolennicy podwyższania podatków, są kryptokomunistami, którzy chcą aby ich działania „popchnęły masy ludowe w objęcia socjalizmu”, czy też, jak mawiał Lenin, „pożytecznymi idiotami”, którzy nie zdają sobie sprawy z celu, dla którego Marks z Engelsem domagali się podwyższania podatków?

Więc może niech podwyższą podatki. Skoro w kapitalizmie wyższe podatki, choć „nieuzasadnione ekonomicznie”, „popychają” masy ludowe w objęcia socjalizmowi, to może w socjalizmie, w okowach którego w najlepsze tkwimy, wyższe podatki „popchną” lud w objęcia kapitalizmu?

2010-07-14 14:20

BOLT TAX

Ministrowie finansów Francji (Christine Lagarde)  i Niemiec (Wolfganga Schauble) napisali list do Komisji Europejskiej, w którym domagają się wprowadzenia w Europie podatku transakcyjnego nakładanego na różne transgraniczne transakcje finansowe  międzybankowe i giełdowe

http://wyborcza.pl/1,75248,8131478,Berlin_i_Paryz_chca_nowego_ogolnoswiatowego_podatku.html#ixzz0teqQm93y

Ciekawe, czy poza UE też wprowadzą taki podatek? Może niech posłuchają Usaina Bolta! Rekordzista świata w biegu na 100 metrów i trzykrotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, poinformował właśnie dziennikarzy podczas konferencji prasowej poprzedzającej mityng Diamentowej Ligi w Paryżu, że nie wystartuje w sierpniu w kolejnych zawodach Ligi w Londynie. Powód? Właśnie podatki!

Zgodnie z nowym prawem, które weszło w życie 1 kwietnia 2010 roku, brytyjski fiskus może opodatkować Jamajczyka stawką 50% nie tylko z przychodu uzyskanego ewentualnie w Londynie, ale proporcjonalnie również ze wszystkich innych startów w danym roku, w których otrzyma on nagrody!

Angole najwyraźniej zapomnieli, że: „if you tax something, you get less of it”. Albo może posłuchali opinii Pana Profesora Belki, który stwierdził niedawno, że „Krzywa Leffera to bzdura. Może się potwierdzić w jakichś skrajnych warunkach”. Czyżby rząd brytyjski stworzył już warunki skrajne?

Jak pisałem w poprzednim poście historia nie uczy nas niczego, choć powinna.

Gdy najwyższa stawka podatkowa wynosiła w USA 91% (!!!!!) odbywała się co najwyżej jedna walka bokserska o pas mistrzowski w wadze ciężkiej. Nie za bardzo byli chętni do okładania sie pięściami za 9% kwot ustalonych ze sponsorami. Po obniżeniu stawki do 70%  w 1965 roku odbyły sie już dwie walki, a w 1966 – 5! Wpływy budżetowe z tytułu opodatkowania walk bokserskich wzrosły! Ale to pewnie też była sytuacja skrajna.

http://mjperry.blogspot.com/2010/04/how-tax-cuts-changed-professional.html

Bokserzy głosowali pięściami, a Bolt „zagłosował nogami”. Banki też zagłosują nogami.