Na początku stycznia Ministerstwo Skarbu Państwa zapowiedziało podjęcie ostatecznej decyzji w sprawie sprzedaży akcji Grupy LOTOS „do lutego”. Pod uwagę brano dwie opcje: sprzedaż akcji na GPW lub zaproszenie strategicznego inwestora.
W środę 20 stycznia Wiceminister SP Pan Mikołaj Budzanowski, poinformował, że resort „w tym roku mógłby sprzedać inwestorowi na tyle duży pakiet akcji Grupy LOTOS, że „zszedłby poniżej 50% udziału”
W czwartek 21 stycznia pojawiły się informacje, które PAP powtórzył za Bloomergiem, że MSP zleciło czterem biurom maklerskim zbudowania księgi popytu na pakiet 10-13% akcji Grupy LOTOS. Według nieoficjalnych informacji Bloomberga, brokerami tymi są Ipopema, ING, BRE i Citigroup.
„Trudno w tym momencie temu zaprzeczyć, musimy poczekać na zakończenie transakcji, żeby to komentować” - powiedział w czwartek Pan Wiceminister Mikołaj Budzanowski. Ale dodał, że „nie zmieniamy naszego podejścia wyrażonego w ubiegłym tygodniu lub nawet wczoraj” – czyli, jak rozumiem, możliwości „zejścia” poniżej 50% udziału w Grupie LOTOS i zasugerował, że choć nie zdecydowano jeszcze kto zostanie nabywcą, to „najbardziej prawdopodobny jest wybór inwestora branżowego”
Po informacjach o sprzedaży akcji Grupy LOTOS akcje spadły o ponad 2,5%, do 31,22 zł.
Dziś (piątek 22 stycznia) Skarb Państwa ogłosił, że sprzeda pakiet 11% akcji Grupy LOTOS, a cenę ustalił na 29 zł – czyli ponad 5% mniej niż cena giełdowa z czwartku. Kurs nadal spada.
Oczywiście jestem za tym, żeby LOTOS sprywatyzować. I wziąć od inwestora branżowego premię za kontrolę! A nie sprzedawać z dyskontem małego pakieciku tylko dlatego, żeby nadal móc mieć wpływ na obsadę stanowisk w tej spółce, bo żadnego innego powodu nie ma. Spokojnie mozna przyjąć, że jakby Skarb Państwa chciał sprzedać posiadane przez siebie obecnie 63,97% akcji, to akcje mogłyby pójść spokojnie po 45 zł za sztukę. A jak Ipopema, ING, BRE i Citigroup takiego inwestora by nie znaleźli, to ja chętnie przyjmę zlecenie (z tym, że górkę dzilimy 50:50)
Ale skoro nie znaleziono inwestora branżowego na 13% (bo pakiet za mały), to sprzedawanie „na chybcika” na GPW pakietu 11 procent z 5 procentowym dyskontem i opowiadanie w tym samym czasie, że poszukamy inwestora branżowego na jeszcze kilka procent, to… musi być jakiś genialny plan, bo prosty człowiek nie jest go w stanie zrozumieć. Jak się bowiem słucha Najlepszego Ministra Finansów w Europie o świetnym stanie finansów publicznych, to trudno przypuszczać, że muszą sprzedzawać bez sensu po prostu dlatego, że na wypłaty nie mają na luty.