Przeczytałem właśnie artykuł o konieczności „rewizji neoliberalnej ortodoksji”. http://www.rp.pl/artykul/396303.html
Autor co prawda nie wyjaśnił dokładnie co to jest ta „neoliberalna ortodoksja”, ale nie miał wątpliwości, że to coś złego. Wyraził jednak nadzieję, że „Do serc i umysłów najbardziej żarliwych wyznawców wiary w dogmat prymatu rynku i nieomylności jego mechanizmów samoregulacyjnych wkradł się niepokój. Zachwiał się także inny niewzruszony dotąd dogmat – o szkodliwej roli państwa. Nagle się okazało, że tylko instytucja państwa narodowego może pełnić funkcję gwaranta reguł i bezpieczeństwa w trudnym zadaniu żeglowania po wzburzonym żywiole gospodarki.”
Jego zdaniem konieczna jest edukacja ekonomiczna społeczeństwa. „Pojęcia takie jak kredyt, inflacja, zdolność kredytowa, inwestycje, poziom zadłużenia państwa czy mechanizmy zabezpieczeń emerytalnych – wszystko to powinno się stać abecadłem, takim samym jak opanowanie podstaw matematyki czy kanonu lektur szkolnych (…) Warszawa jest na przykład jedną z niewielu stolic na świecie, w której nie ma dotąd nowoczesnego muzeum pieniądza”. Autor jest historykiem idei, filozofem, socjologiem, publicystą i… Wicedyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego.
W innym miejscu, tak a propos pełnienia przez „instytucje państwa narodowego funkcji gwaranta reguł i bezpieczeństwa”, znalazłem artykuł o spotkaniu gazowników z chemikami. Ciekawa lektura dla tych, u których „zachwiał się niewzruszony dotąd dogmat o szkodliwej roli państwa”. Żeby go mogli w sobie odbudować. Otóż „instytucje państwa narodowego” regulują rynek gazu. Regulują go tak, że PGNiG musi dopłacać do sprzedaży gazu odbiorcom detalicznym, ale za to może się „odkuć” na odbiorcach przemysłowych. W efekcie mają oni o wiele wyższe ceny gazu, niż konkurencja zagraniczna. Odbiorcy detaliczni, którzy chodzą głosować, nie mogą zacząć płacić drożej za gaz, bo jeszcze zagłosowali by na opozycję. Więc muszą płacić drożej za wyroby przemysłu chemicznego, dla którego gaz jest podstawowym surowcem. „Instytucje państwa narodowego” liczą jednak – całkiem słusznie – że tego zabiegu „wyborcy detaliczni” nie zauważą. Ale wyborcy z innych krajów mają lepsze porównanie i większy wybór. Więc eksport droższych, na skutek wyższych cen gazu, wyrobów polskiego przemysłu chemicznego słabnie.
http://chemia.wnp.pl/spotkanie-pgnig-ze-spolkami-chemicznymi-liberalizacja-rynku-gazu-jest-bardzo-potrzebna,94874_1_0_0.html
Albo więc nastąpi „ortodoksyjna liberalizacja” rynku gazu, albo na skutek działania „instytucji państwa narodowego” powstanie nie tylko muzeum pieniądza, ale zaraz po „muzeum przemysłu stoczniowego” trzeba będzie też zbudować „muzeum przemysłu chemicznego”. A jak już upadnie przemysł chemiczny, który jest głównym odbiorcą gazu, to trzeba będzie zrobić i “muzeum przemysłu gazowego ” zważywszy na ilość gazu, który PGNiG musiał kupić od Gazpromu, żeby w ogóle Gazprom chciał z PGNiG rozmawiać. A na sam koniec powstanie “Muzeum III RP “, o ile zgodzi się na to jakiś nowy Gubernator.
Panie Robercie, zapomniał pan chyba o głębszym sensie przerzucenia kosztów gazu na odbiorców przemysłowych. Otóż przerzucenie tego kosztu, powoduje nie tylko przesunięcie (dla klienta detalicznego) punktu poboru opłat bezpośrednio z kosztu gazu na produkt przemysłu, ale zarazem podnosi wartość podatku od tego produktu. A to jak sądzę wydatnie da się przeliczyć na wzrost wpływu do budżetu.
Ja tam bym raczej zbudował muzeum Adama Smitha oraz ekonomii, jako nauki dawnej, minionej, a teraz tylko dla garstki hobbystów – zapaleńców, niczym niegdyś internetowi guru. Wszyscy inni rżną w najlepsze w kasynie znaczonymi kartami, obstawiają egzotyczne derywaty, ceremonialne trendy, lewarują x 500, x 1000 i drukują, drukują, a teraz ogłaszają w swoich mediach koniec recesji, będący najwyraźniej skutkiem cudu. Jestem za muzeum ekonomii, niech dzieci widzą, jak mógłby funkcjonować świat.
jak zwykle z polotem i swadą…….tylko co tu komentować jak się czystą prawdę czyta:)
pozdrawiam ….i wracam do roboty
“Cały czas przy tym należy pamiętać, iż kształci się nie tyle uczestników abstrakcyjnej gry rynkowej, ile raczej młodych obywateli, którzy powinni zrozumieć, że ich osobisty ekonomiczny sukces zależy od siły i bezpieczeństwa szerzej rozumianej wspólnoty politycznej”
Zgadzam się w zupełności! Młodzi ludzie powinni sobie zdawać sprawę z tego, że w dzisiejszych czasach ich ekonomiczny sukces i przetrwanie zależy przede wszystkim od tego jak silna jest szeroko rozumiana “wspólnota polityczna” i że może ona ich ekonomiczny sukces kształtować adekwatnie do swojego poczucia bezpieczeństwa. Jak tylko owo bezpieczeństwo zostaje zachwiane, “wspólnota polityczna” po ów ekonomiczny sukces z chęcią sięgnie. Inaczej jakiś członek “wspólnoty” mógłby stracić posadę, albo nawet bonusy, albo jakiś ważny fundament wspólnoty mógłby zbankrutować!
No chyba, że autorowi chodziło o jakąś inną “szeroko rozumianą wspólnotę polityczną” ale tego pojęcia także nie wyjaśnił dokładnie..
“Jego zdaniem konieczna jest edukacja ekonomiczna społeczeństwa (…)”
jeszcze by się społeczeństwo dowiedziało, że ich pieniądze należą do “szeroko rozumianej wspólnoty politycznej” od której je tymczasowo leasinguje…
O jakim “rynku gazu” Pan pisze? PGNiG jest monopolistą i o żadnym rynku nie ma mowy. Światowe ceny gazu są pochodną cen ropy naftowej, z tym, że istnieje przesunięcie w czasie rzędu pół roku. W tej chwili PGNiG kupuje od Rosji gaz po cenie z 1 półrocza 2009, czyli bardzo tanio. Żądanie podwyżek jest czystą bezczelnością monopolisty. A jak naprawdę nie mieszczą się w kosztach, to niech zredukują zatrudnienie i obetną premie prezesów. Czego, jak czego, ale popierania interesów państwowego monopolistycznego molocha po Panu się nie spodziewałem.
Co prawda “Dzieje głupoty w Polsce” były wyjątkowo stronnicze, to może jednak muzeum tego typu wygląda na niezwykle ciekawy projekt…
stwierdzenie ze PGNik musi dopłacić do sprzedaży gazu odbiorcom detalicznym jest mijanie się z prawdą Za 1000 m3 płace 960 zl , a cena gazu na rynkach to 180 USD.