Robert Gwiazdowski

Gospodarka klasycznie

Archiwum: listopad 2009

2009-11-27 17:40

CENY SZTYWNE

Ministerstwo Zdrowia zapowiada rewolucję na rynku leków refundowanych - informuje reporterka RMF FM Kamila Biedrzycka. „Wszystkie specyfiki mają kosztować tyle samo, co zdaniem resortu, doprowadzi do konkurencji między koncernami, a w efekcie do obniżenia cen lekarstw” (sic!!!!) http://biznes.interia.pl/news/bedzie-cenowa-rewolucja-w-aptekach,1402904 Ciekawe jak mają konkurować jak nie mogą konkurować ceną???

Propozycja wprowadzenia cen sztywnych na lekarstwa ma już swoją historię i doczekała się wielu ocen ekonomiczno-prawnych. Identyczne rozwiązanie było proponowane przy okazji prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne oraz zmianie niektórych innych ustaw w Sejmie V Kadencji (druk sejmowy nr 1775) – to wtedy ja rządził antyrynkowy PiS.

Podkreślano wówczas, że wprowadzenie marż sztywnych jest rozwiązaniem uniemożliwiającym aptekom konkurencję a pacjentom dokonywanie wyboru między aptekami i że takie rozwiązanie jest wprost sprzeczne z zasadą społecznej gospodarki rynkowej (art. 20 Konstytucji  RP) i wkracza w istotę chronionej przez Konstytucję zasady wolności działalności gospodarczej.

Co prawda refundacja niektórych leków jest „świadczeniem opieki zdrowotnej” finansowanym ze środków publicznych, a art. 68 ust. 2 Konstytucji RP stanowi, że władze publiczne zapewniają równy dostęp do takich świadczeń, ale nie istnieje żadne iunctim pomiędzy „równym dostępem do świadczeń opieki zdrowotnej” finansowanym ze środków publicznych a równą ceną produktów leczniczych.

Dr hab. Błażej Wierzbowski, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika stwierdził w swojej opinii, że  ograniczenie konkurencji przy pomocy instrumentów administracyjnych nie służy interesowi publicznemu, a w szczególności ważnemu interesowi publicznemu, podkreślając znaczenie użycia przez ustawodawcę w art. 22 Konstytucji słowa tylko: „ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny”. Bez słowa „tylko” przepis art. 22 też miałby swój sens. Skoro zatem ustawodawca zdecydował się na jego użycie, to, zgodnie z nienaruszalnym domniemaniem racjonalności prawodawcy i legislacyjną zasadą nie używania w normie prawnej zbędnych słów, oznacza wykluczał spod hipotezy normy konstytucyjnej sytuacji, w których interes publiczny jest skojarzony z interesem prywatnym. Nie mamy bowiem wówczas do czynienia z sytuacją, w której ograniczenie wolności działalności gospodarczej następuje „tylko ze względu na ważny interes publiczny”. Sam fakt występowania w jakimś stopniu interesu publicznego nie może być „konstytucyjnym alibi” dla ograniczenia wolności działalności gospodarczej, które służy interesom prywatnym. Ustawowa konstrukcja cen maksymalnych produktów leczniczych wystarczająco chroni konstytucyjne prawo równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że konstytucyjna zasada równości pozwala odmiennie traktować różne podmioty tylko w przypadku istnienia cechy relewantnej, która stanowi uzasadnienie takiego rozróżnienia. Cecha bycia podmiotem wprowadzającym do obrotu wytworzone przez siebie produkty lecznicze, hurtownikiem czy detalistą, nie jest taką cechą konstytucyjnie doniosłą, która pozwoliłaby na zróżnicowanie prawa do konkurencji o pacjenta – a w istocie o dostęp do środków publicznych przeznaczonych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej – wytwórców produktów leczniczych i przedsiębiorców prowadzących sprzedaż tych produktów.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzata Krasnodębska Tomkiel stwierdziła w swojej opinii, że „zaproponowana regulacja jest nietrafna i w sposób bezprecedensowy przeczy zasadom wolnego rynku oraz zagrażać będzie wolnej konkurencji na rynku obrotu farmaceutykami”. Jej zdaniem wprowadzenie marży sztywnej „z całą pewnością nie doprowadzi do niższej ceny leków, a wręcz przeciwnie – doprowadzi do wzrostu cen”. Prezes UOKiK zwróciła uwagę, że „propozycja podziału marży między hurtowników zaprzecza zasadzie sztywności marży. Zmuszać będzie hurtowników  do uzgodnienia sposobu podziału marzy, co może prowadzić do naruszenia przepisów art. 6 ustawy z dnia 16 lutego 2007 roku o ochronie konkurencji i konsumentów ponieważ istnieje ryzyko wystąpienia uzgodnień antykonkurencyjnych w zakresie odsprzedaży”. Być może dlatego w proponowanej obecnie regulacji „zapobieżono” takiemu naruszeniu, wprowadzając ustawowy podział marzy między hurtownikami w sztywnej wysokości 50%.

Poprzedni Prezes UOKiK Dr Cezary Banasiński w swojej opinii stwierdził, że „rozwiązania zaproponowane w projekcie (…) godzą w zasadę wolnego rynku, naruszają zasadę własności i wolności gospodarczej. Część proponowanych rozwiązań ma charakter niekonstytucyjny, i już ze względu na niezgodność z Konstytucją RP nie powinny zostać poddane dalszym pracom legislacyjnym. Projekt godzi też w zasadę wolnej, nieskrępowanej konkurencji.”

W „Ocenie regulacji rządowych projektu ustawy o zmianie ustawy prawo farmaceutyczne oraz zmianie niektórych innych ustaw (w szczególności ustawy o cenach)” eksperci Centrum Adama Smitha: dr Wojciech Misiński i dr hab. Aleksander Surdej stwierdzili, że „regulacje administracyjne rynku farmaceutycznego powinny ograniczyć się do wymiaru zdrowotnościowego. (…) Urzędy państwowe dysponują obecnie szeregiem przyjaznych rynkowi narzędzi, które umożliwiają kontrolę nad wydatkami publicznymi związanymi z refundowaniem leków”. Ich zdaniem „w wyniku eliminacji konkurencji cenowej w fazie obrotu hurtowego i detalicznego projektowane zmiany prowadzą do dalszego pogłębiania bodźców korupcjogennych, bowiem jedyną fazą patologicznej „konkurencji cenowej” stanie się faza ustalania maksymalnych cen zbytu”. Eksperci CAS stwierdzili, że „jest to wręcz ukrytym celem projektowanych zmian”!

Projekt padł. Ale musiał być świetny, skoro liberalny i prorynkowy rząd Platformy Obywatelskiej do niego wraca. Ktoś postanowił wykazać się większą skutecznością niż nieudacznicy z PiS. Ciekawe dlaczego???


2009-11-25 10:30

MUZEUM PIENIĄDZA I PRZEMYSŁU CHEMICZNEGO

Przeczytałem właśnie artykuł o konieczności „rewizji neoliberalnej ortodoksji”. http://www.rp.pl/artykul/396303.html

Autor co prawda nie wyjaśnił dokładnie co to jest ta „neoliberalna ortodoksja”, ale nie miał wątpliwości, że to coś złego. Wyraził jednak nadzieję, że „Do serc i umysłów najbardziej żarliwych wyznawców wiary w dogmat prymatu rynku i nieomylności jego mechanizmów samoregulacyjnych wkradł się niepokój. Zachwiał się także inny niewzruszony dotąd dogmat – o szkodliwej roli państwa. Nagle się okazało, że tylko instytucja państwa narodowego może pełnić funkcję gwaranta reguł i bezpieczeństwa w trudnym zadaniu żeglowania po wzburzonym żywiole gospodarki.”

Jego zdaniem konieczna jest edukacja ekonomiczna społeczeństwa. „Pojęcia takie jak kredyt, inflacja, zdolność kredytowa, inwestycje, poziom zadłużenia państwa czy mechanizmy zabezpieczeń emerytalnych – wszystko to powinno się stać abecadłem, takim samym jak opanowanie podstaw matematyki czy kanonu lektur szkolnych (…)  Warszawa jest na przykład jedną z niewielu stolic na świecie, w której nie ma dotąd nowoczesnego muzeum pieniądza”. Autor jest historykiem idei, filozofem, socjologiem, publicystą i…  Wicedyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego.

W innym miejscu, tak a propos pełnienia przez „instytucje państwa narodowego funkcji gwaranta reguł i bezpieczeństwa”, znalazłem artykuł o spotkaniu gazowników z chemikami. Ciekawa lektura dla tych, u których „zachwiał się niewzruszony dotąd dogmat o szkodliwej roli państwa”. Żeby go mogli w sobie odbudować. Otóż „instytucje państwa narodowego”   regulują rynek gazu. Regulują go tak, że PGNiG musi dopłacać do sprzedaży gazu odbiorcom detalicznym, ale za to może się „odkuć” na odbiorcach przemysłowych. W efekcie mają oni o wiele wyższe ceny gazu, niż konkurencja zagraniczna. Odbiorcy detaliczni, którzy chodzą głosować, nie mogą zacząć płacić drożej za gaz, bo jeszcze zagłosowali by na opozycję. Więc muszą płacić drożej za wyroby przemysłu chemicznego, dla którego gaz jest podstawowym surowcem. „Instytucje państwa narodowego” liczą jednak – całkiem słusznie – że tego zabiegu „wyborcy detaliczni” nie zauważą. Ale wyborcy z innych krajów mają lepsze porównanie i większy wybór. Więc eksport droższych, na skutek wyższych cen gazu, wyrobów polskiego przemysłu chemicznego słabnie. 

http://chemia.wnp.pl/spotkanie-pgnig-ze-spolkami-chemicznymi-liberalizacja-rynku-gazu-jest-bardzo-potrzebna,94874_1_0_0.html

Albo więc nastąpi „ortodoksyjna liberalizacja”  rynku gazu, albo na skutek działania „instytucji państwa narodowego” powstanie nie tylko muzeum pieniądza, ale zaraz po „muzeum przemysłu stoczniowego” trzeba będzie też zbudować „muzeum przemysłu chemicznego”. A jak już upadnie przemysł chemiczny, który jest głównym odbiorcą gazu, to trzeba będzie zrobić i “muzeum przemysłu gazowego ” zważywszy na ilość gazu, który PGNiG musiał kupić od Gazpromu, żeby w ogóle Gazprom chciał z PGNiG rozmawiać. A na sam koniec powstanie “Muzeum III RP “, o ile zgodzi się na to jakiś nowy Gubernator.


2009-11-23 16:30

MIŚ PL 2012 SERIA II ODCINEK 6

Dawno nie pisałem o budowniczych stadionów. Dziś do napisania kolejnego odcina zachęciło mnie zastosowanie przez władze Poznania innowacyjnej metody „sondażu obradowego” dla określenia preferencji społecznych dotyczących sposoby wykorzystania po Euro 2012 stadionu budowanego  w stolicy Wielkopolski. Badanie nadzorował twórca tej metody prowadzenia sondażu, prof. James Fishkin, który wyjaśnił, bardzo logicznie, wyższość swojej metody przeprowadzania sondażu, nad metoda tradycyjną.

Stu pięćdziesięciu uczestników badania, podzielonych na piętnastoosobowe grupy, których miasto znęciło do przybycia na debatę obietnicą bezpłatnych biletów miesięcznych MPK lub bezpłatnego parkowania w strefie płatnej, deliberowało, czy na stadionie ma powstać  centrum biznesowe, czy może park rozrywki?

Wielcy Wielkopolanie przewrócili9 się w grobie. Bo dziś trzeba wiedzieć, co się będzie działo na stadionie ZANIM SIĘ GO ZAPROJEKTUJE. Liczymy jakie mamy zapotrzebowanie na hotele (w standardzie pasującym do okolicy, w której jest stadion) centra konferencyjne, albo handlowe, ośrodki SPA, sklepy itp. A dopiero na końcu mówimy, jaki stadion możemy umieścić w całym kompleksie, żeby pasował do reszty. Jak robimy na odwrót, to pewne jest jedno – na utrzymanie stadionu potrzebne będą pieniądze podatników. Chyba że się go sprzeda. Ale wtedy na kupno będą tacy sami chętni jak na stocznie. Bo jak się sprzedaje wówczas, gdy już nie ma wyjścia, to trudno o dobrą cenę.

Ale Poznaniaków trzeba i tak pochwalić. Stadion ma kosztować 613 mln. Nie wiadomo tylko, czy netto, czy brutto. W przypadku Stadionu Narodowego w Warszawie, okazało się to ważną kwestią Pijarowską. Ma on kosztować prawie 2 miliardy (dokładnie 1.914.000.000), ale prasę obiegła wiadomość nieco bardziej optymistyczna, że to będzie „tylko” 1.569.000.000. Resztą to VAT, który „skarb państwa odzyska”. Skąd odzyska? Skarb Państwa ma tylko tyle ile zabierze podatnikom. Będzie musiał im zabrać 1 mld 914 mln, żeby móc zapłacić za stadion.

Prasa, która komentowała te informację podkreślała, że „początkowo” stadion miał kosztować raptem 1 mld 220 mln. Ale jak powiedział ówczesny Minister Sportu Pan Mirosław Drzewiecki („Mirek”) była to wycena wzięta „z kosmosu”. NIKT z komentatorów nie przypomniał, że w lutym  2006 roku na pierwszej konferencji prasowej, na której zasugerowano, że Stadion Narodowy, będzie przedsięwzięciem nie komercyjnym tylko właśnie „narodowym”, ówczesny Minister Sportu Tomasz Lipiec („Tomasz L.”) stwierdził, że koszt budowy stadionu na 55 tys. miejsc wyniesie „około pół miliarda złotych”.

http://gazetadom.pl/nieruchomosci/1,73498,3156933.html

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3156933.html

Ciekawe czy miał na myśli kwotę z VAT, czy bez? Ale nawet jak „bzy” VAT, to i tak miało być o ponad miliard taniej.

Gwoli sprawiedliwości dodajmy, że 26 lipca 2006 roku kwota została bardziej sprecyzowana. W odpowiedzi Ministra Sportu (z upoważnienia prezesa Rady Ministrów) na interpelację poselską nr 3646 w sprawie budowy czterech stadionów piłkarskich stwierdzono, że koszt budowy Stadionu Narodowego w Warszawie wyniesie ok. „277.000.000 CHF” (tj. ok. 692 mln zł). http://orka2.sejm.gov.pl/IZ5.nsf/main/31678B4F

Dlaczego Rząd liczył wówczas w „CHF” trudno dociec. Ale policzył.

Gwoli jeszcze większej sprawiedliwości dodajmy, że ilość planowanych miejsc się od lutego do lipca zwiększyła do 70 tys.

A gwoli największej sprawiedliwości dodajmy, że ostatecznie będzie jednak 55 tys. miejsc.

P.S.

Podczas panelu „Wzmocnienie gospodarki w dobie światowego kryzysu”,  zorganizowanego z okazji dwulecia rządu, Pan Minister Finansów Jacek Rostowski zapowiedział, że „reguła wydatkowa”, jaką ma zaproponować rząd, pozwoli na zejście z deficytem sektora finansów publicznych do 3% PKB. Szef Doradców Strategicznych Premiera, Pan Michał Boni, zgodził się z Panem Ministrem, iż „kluczowa jest tutaj reguła wydatkowa”.

Bardzo jestem ciekaw, jaką „regułę wydatkową” rząd ostatecznie zaproponuje. Ja mam taką: wydawajcie mniej! Na przykład na stadiony.

 

 


2009-11-21 0:10

PODSŁUCHÓW CORAZ WIĘCEJ

Pan Premier Donald Tusk powiedział o podsłuchach: „wszyscy mamy dosyć atmosfery narastającej nieufności wynikającej z poczucia, że ciągle ktoś kogoś podsłuchuje. Wydaje się, że zbyt łatwo udziela się zgody na zakładanie podsłuchów, zbyt łatwo publikuje się podsłuchy”. W tej sprawie „mały rachunek sumienia” powinni zrobić politycy i ustawodawcy oraz dziennikarze.

http://wyborcza.pl/1,75478,7161014,Tusk_o_podsluchach__Za_duzo__za_latwo.html

Jak wypadł „rachunek sumienia”? Rząd, który świętuje właśnie dwulecie swojego istnienia, który przez owe dwa lata nic nawet nie próbował zrobić (bo Prezydent i tak zawetuje) nagle w cztery tygodnie usunął najważniejszy problem Polski i polskiej gospodarki: hazard! A przy okazji znowelizował ustawę z dnia 27 sierpnia 2009 roku (sprzed trzech miesięcy) o Służbie Celnej.  Art. 75b tejże ustawy otrzymał brzmienie:

1. Funkcjonariusze, o których mowa w art. 69, mają prawo do obserwowania i rejestrowania, przy użyciu środków technicznych, obrazu zdarzeń w miejscach publicznych oraz dźwięku towarzyszącego tym zdarzeniom – wyłącznie w toku czynności podejmowanych w celu ustalenia sprawców oraz uzyskania dowodów przestępstw lub przestępstw skarbowych, o których mowa w art. 2 ust. 1 pkt 4–6.

2. Wykonanie czynności, o których mowa w ust. 1, może zarządzić dyrektor izby celnej na czas określony nie dłuższy niż 3 miesiące.

3. Jeżeli informacje i materiały uzyskane w wyniku czynności, o których mowa w ust. 1, zawierają informacje mające znaczenie dla postępowania w sprawach o przestępstwa skarbowe lub wykroczenia skarbowe, dla postępowania karnego bądź uzasadniają podejrzenie naruszenia przepisów celnych, podatkowych lub z zakresu gier hazardowych, organ Służby Celnej prowadzi odpowiednio postępowanie przygotowawcze, kontrolę, postępowanie celne lub podatkowe albo przekazuje uzyskane informacje i materiały właściwym organom.

(…)

6. Minister właściwy do spraw finansów publicznych w porozumieniu z Ministrem Sprawiedliwości określi, w drodze rozporządzenia, sposób przeprowadzania i dokumentowania czynności, o których mowa w ust. 1, a także przekazywania, przetwarzania i niszczenia materiałów uzyskanych podczas stosowania tych czynności oraz wzory stosowanych dokumentów, uwzględniając potrzebę zapewnienia niejawnego charakteru podejmowanych czynności i uzyskanych materiałów.

Natomiast art. 75c otrzymał brzmienie:

1. Służba Celna w celu realizacji ustawowych zadań może korzystać z informacji, w tym danych osobowych, w tym również w formie zapisu elektronicznego, uzyskanych przez uprawnione organy, służby i instytucje państwowe w wyniku wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych oraz przetwarzać je w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, bez wiedzy i zgody osoby, której dane dotyczą.

2. Służba Celna współdziała z organami, służbami i instytucjami państwowymi uprawnionymi do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych, w szczególności przez uczestnictwo funkcjonariuszy w realizowanych przez nie czynnościach operacyjno-rozpoznawczych.

3. Prezes Rady Ministrów określi, w drodze rozporządzenia, zakres, warunki i tryb przekazywania Służbie Celnej informacji uzyskanych w wyniku prowadzenia przez uprawnione organy, służby i instytucje czynności operacyjno-rozpoznawczych, uwzględniając zakres informacji niezbędnych do wykonywania ustawowych zadań Służby Celnej, cel przekazywania informacji oraz potrzebę jego dokumentowania.”

Będą więc podsłuchiwać jeszcze więcej… I jeszcze łatwiej… Ale wybudujemy w ciągu 4 lat więcej autostrad niż przez minione 20 lat! Skąd to wiem? Pan Premier tak dziś powiedział!


2009-11-18 11:00

HAZARD NA GIEŁDZIE

Sejm pracuje. Tym razem nad projektem ustawy o grach hazardowych. W projekcie ustawy który wpłyną do Sejmu 12 listopada 2009 roku (druk 2481) http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/49518C7F5B9A4CB2C125766C00632CBA/$file/2481.pdf

przeczytać można dowód na twierdzenie, że na giełdzie jest jak w kasynie. Z tą różnicą, że krupierki w kasynie sa ładniejsze niż prezesie tak zwanych „wielorybów” albo „grubasów”, którzy kontrolują hazard na giełdzie.

Otóż art. 112 projektu ustawy o grach hazardowych stanowi, że w ustawie z dnia 27 maja 2004 r. o funduszach inwestycyjnych art. 12 otrzymuje brzmienie:

„Art. 12. Do instrumentów pochodnych będących przedmiotem umów zawartych przez fundusz inwestycyjny nie stosuje się przepisów ustawy z dnia … o grach hazardowych oraz art. 413 Kodeksu cywilnego.”

Natomiast art. 115 projektu ustawy o grach hazardowych stanowi, że w ustawie z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi art. 19 ust. 2 otrzymuje brzmienie:

„2. Transakcja, której przedmiotem jest nabycie lub zbycie niebędących papierami wartościowymi instrumentów finansowych dopuszczonych do obrotu zorganizowanego, lub która prowadzi do powstania takich instrumentów, nie stanowi gry ani zakładu w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, ani też gry losowej lub zakładu wzajemnego w rozumieniu przepisów o grach hazardowych, nawet jeżeli według wyraźnej lub dorozumianej woli stron rzeczywiste spełnienie wzajemnych świadczeń jest wyłączone, a tylko jedna ze stron jest obowiązana zapłacić różnicę między umówioną ceną sprzedaży a ceną rynkową w czasie wykonania umowy.”

Gdyby „instrumenty finansowe” nie przypominały w niczym hazardu, to nie trzeba byłoby się obawiać, że jakiś prokurator uzna, że mieszczą się one w hipotezie którejś z norm prawnych zawartych w ustawie i grach hazardowych i „się przyczepi”. Ale przypominają. I to bardzo. Więc żeby prokurator nie mógł czepiać się „grubasów” trzeba wyraźnie napisać, że przepisów ustawy o grach hazardowych z mocy prawa się nie stosuje do gry na giełdzie. Z mocy zdrowego rozsądku stosować się powinno.

 

 


2009-11-10 16:00

CIĄGLE O OFE

Podobno nawet okazały debiut giełdowy PGE nie jest w stanie zatrzeć złego wrażenia, po wstępnej rządowej propozycji dotyczącej obniżenia składek na OFE. Tak przynajmniej twierdzi Pan Prof. Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI.

http://pb.pl/2/a/2009/11/10/Sprawa_OFE_polaczyla_zwiazki_i_pracodawcow

Wtórują mu inni analitycy. „W dłuższej perspektywie „zniszczony” system emerytalny będzie obciążeniem dla gospodarki i osłabi złotego – twierdzi JP Morgan. To jest taki bank inwestycyjny, któremu niedawno pomyliły się złotówki z euro.

http://pb.pl/2/a/2009/11/10/Krok_od_nacjonalizacji_OFE

Podobno propozycja rządu jest „jest fundamentalnie zła i niebezpieczna zarówno z perspektywy naszych oszczędności emerytalnych, jak i wizerunku Polski na arenie międzynarodowej”. Zdaniem Pulsu Biznesu jest to „krok od nacjonalizacji OFE”. A to OFE są prywatne? Bo mi się wydaję, że jak nie będę płacić składki na OFE, to państwo zamknie mnie w wiezieniu!

Podobno „wielu polityków ciągle myśli o II filarze jak o środkach publicznych. A przecież to są nasze pieniądze, ciężko zapracowane, zgromadzone na naszych indywidualnych kontach”. Jak są „moje” to dlaczego do cholery moje dzieci nie mogą ich dziedziczyć??? To chyba jakieś takie nie do końca moje!

Zdaniem PB „jedynie silny sprzeciw wyborców i groźba silnego spadku politycznego poparcia dla partii, które chciałyby przeprowadzić taką emerytalną rewolucję, mogą poskutkować zastopowaniem takich pomysłów i przeprowadzeniem prawdziwych reform, jak podwyższeniem wieku emerytalnego z obecnych zbyt niskich poziomów”. Tak proszę Państwa. Podwyższenie wieku emerytalnego to jest „prawdziwa reforma”. I „wyborcy” na pewno się ucieszą, że podwyższy się im wiek emerytalny, żeby OFE miały się lepiej.  Dodajmy jeszcze KRUS. Trzeba podwyższyć składki rolnikom, żeby nie trzeba było zmniejszać składek na OFE! Wyborcy z KRUS też by się na pewno ucieszyli i głosowali za partią, „która chciałaby wprowadzić taką reformę emerytalną”. Na szczęście dla rolników ich interesów pilnuje Pan Premier Pawlak. Wyborcy PO mają pracować dłużej i płacić wyższe podatki dla dobra OFE.

OFE mają argument – jest nim nienawiść podatników do ZUS. Ale gdyby Pan Minister Rostowski postanowił obniżyć składkę na OFE z 7,3% do 3%, a różnicę pozostawić podatnikom, to OFE by nie protestowały? Panie Ministrze może warto spróbować? Zapewniam Pana o „silnym wzroście politycznego poparcia dla partii, która chciałaby przeprowadzić taką emerytalną rewolucję”! Obiecuję, że sam pójdę głosować.


2009-11-06 12:00

OTWARTE FUNDUSZE HAZARDOWE

Skoro Panowie Ministrowie Kapica i Boni otrzymali ochronę BOR w związku z pracami nad ustawa hazardową, to może powinienem poprosić BOR o ochron e przed OFE, zanim znowu coś na ten temat napiszę? „Rysiek” nie proponował wprowadzenia obowiązku grania w kasynie w celu zarobienia na emeryturę, a OFE za tym właśnie lobują tylko przy pomocy bardziej subtelnych metod. Zamiast gdzieś się „zderzyć na CPN” albo na cmentarzu z jakimś ministrem organizują konferencje w bardzo eleganckich pałacach.

Gdyby przynależność, a tym samym wpłaty do Otwartych Funduszy Emerytalnych były dobrowolne, rząd nie mógłby nimi dysponować tak, jak nie może tego uczynić z naszymi oszczędnościami trzymanymi w bankach, czy funduszach inwestycyjnych.

Skoro jednak są elementem przymusowego opodatkowania pracy to ich dysponentem pozostaje rząd – jak w przypadku innych podatków płaconych przez obywateli.

Dzisiejszy spór nie toczy się o to, czy będziemy pod przymusem płacić 19,5% naszego wynagrodzenia w postaci składki emerytalnej, czy może mniej, czy więcej. Spór toczy się o to, jak zagrabionym podatnikom łupem rząd podzieli się z OFE.

OFE mają rację, że jak otrzymają mniejszą składkę, to będą miały mniej na kupowanie obligacji Skarbu Państwa. Zapominają tylko dodać,  że ich prowizja za „zarządzanie” naszymi składkami, które polega na kupowaniu obligacji, też będzie mniejsza, bo będzie liczona od mniejszej kwoty. Po wtóre, Skarb Państwa będzie mógł wyemitować mniej obligacji, bo będzie musiał mniej dopłacić do FUS!!! Zaoszczędzimy na przelewach. Ale stracą banki, które robią te przelewy, a które są współwłaścicielami Powszechnych Towarzystw Emerytalnych, które są współwłaścicielami OFE.

Oczywiście OFE nie bronią, uchowaj Panie Boże, swojego interesu, jak – nie przymierzając jakiś „Rysiek” swojego. OFE bronią interesu przyszłych emerytów.

OFE bowiem „pomnażają” nasz oszczędności, a ZUS nie pomnaża. Dziś, po giełdowym „obsuwie” z 2008 roku, łatwo te inwestycje krytykować. Ale dwa i pół roku temu nie było „łatwo”. Więc nieskromnie przypomnę, że gdy OFE chwaliły się fantastycznymi wynikami na początku 2007 roku – czyli w boomie – o wzroście wartości jednostki rozliczeniowej średnio o 17% pozwoliłem, sobie na komentarz, że w roku 2006 WIG wzrósł o 42%!!! Jeżeli „ubezpieczony” mógł na GPW inwestując samodzielnie w WIG zarobić 42%, a zarobił za pośrednictwem OFE 17%, to znaczy, że on te 17% zarobił, czy że może 25% stracił? No i jakby tego było mało, to w roku 2006 FRD zarządzany przez ZUS zarobił 40%!!!

http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=68

Przyjrzyjmy się (tak z grubsza, bo mi się nie chce dokładnie) jak krążą nasze pieniądze:

Iksiński zarobił w roku 2008 ok. 35.000 zł brutto. ZUS zabrał mu na tak zwaną „składkę emerytalną” ok. 6.800 zł. Z tego ok. 200 zł  ZUS zostawił sobie na własne wydatki, a ok. 2.550 zł. przekazał do OFE. Reszta – czyli ok. 4.000 zł została wypłacona dzisiejszym emerytom pobierającym świadczenia. Z otrzymanych z ZUS 2.500 zł. OFE zostawiły sobie za zarządzanie ok. 175 zł. (w ubiegłym roku opłata wynosiła 7%). Z pozostałych 2.325 zł OFE za ok. 1.625 zł. kupiły obligacje Skarbu Państwa, a za 700 zł. głównie akcje spółek notowanych na GPW. Skarb Państwa wyemitował obligacje, które OFE nabyły za owe 1.625 zł. ze średnią stopą oprocentowania ok. 5%. Za około 5 lat Skarb Państwa będzie musiał je odkupić od OFE za około 2.075 zł. Skarb Państwa te 2.075 zł weźmie oczywiście od podatników. Na indywidualnych kontach emerytalnych „ubezpieczonym” w OFE przybędzie per saldo troszeczkę więcej niż sami będą musieli zapłacić odsetek od obligacji, które OFE kupiły za ich pieniądze, ale tylko dlatego, że podatki płacą nie tylko ci, którzy płacą jeszcze składki emerytalne, ale także ci, którzy pobierają już emerytury i nie płacą składek, ale płacą PIT, VAT i akcyzę. Co prawda płacenie przez nich PIT to czysta lipa, bo musimy zapłacić wyższą składkę, żeby emeryci na papierze mieli wyższą emeryturę, od której trzeba pobrać PIT (i zapłacić za dwa przelewy), ale za to VAT i akcyzę to już płacą tak jak wszyscy pozostali.

W przyszłości zapłacimy więc sobie sami odsetki od kapitału, który wpłaciliśmy dziś. Nawet Madoff nie brał dwa razy, a poszedł siedzieć.

Jeżeli za sprawą triku w Excelu Ministra Rostowskiego z naszej pensji brutto w wysokości 35.000 zł. do ZUS popłynie w przyszłym roku ok. 5.775 zł., a do OFE tylko 1.050 to się nic nie zmieni w kieszeni płatnika „składek emerytalnych”, ani emeryta, który będzie pobierał emeryturę. Czy za 20-30 lat zmieni się coś w kieszeni ówczesnego emeryta, który dziś płaci składki emerytalne? Nie wiadomo, bo nie wiadomo jaka będzie sytuacja na GPW i nie wiadomo jak politycy zdecydują się rewaloryzować stan naszych kont w ZUS! Jedno jest pewne – jak na GPW będzie sytuacja lepsza, to rewaloryzacja w ZUS będzie niższa. Per saldo na to samo wyjdzie! O co więc kruszymy dzisiaj kpie? O zasady.

Chciałbym płacić niższe podatki niż płacę. Ale jak płacę podatek, to zaciskam zęby i płacę. Nie wiem tylko dlaczego mam płacić podatek na rzecz prywatnych funduszy, których zyski zależą od wysokości kwoty, którą mi rząd zabierze i im przekaże, a nawet nie od tego, jak zabranymi mi pieniędzmi one zarządzają!? W średniowieczu poborca podatkowy, który nabył od władcy prawo ściągania podatków musiał mu za to słono zapłacić i zainwestować w konia, na którym objeżdżał podległe mu włości w celu zebrania podatków. Żeby podatnicy mu się nie buntowali musiał jeszcze opłacić paru siepaczy, do straszenia opornych. OFE nic rządowi nie zapłaciły za prawo otrzymywania podatków, nie musiały inwestować w „konia” (za system komputerowy zapłacił ZUS) ani opłacać „siepaczy” – poborem także zajmuje się sam rząd za pośrednictwem ZUS i ewentualnie policji.

10 lat temu śp. Pan Krzysztof Dzierżawski rzucił OFE rękawicę. Debaty Oxfordzkiej na temat celowości i skutkach utworzenia OFE nie udało się jednak zorganizować! Może teraz nadszedł ten czas? Co prawda Pana Krzysztofa już nie ma wśród nas, ale zadedykujemy taką debatę Jego pamięci.

P.S. Skoro Minister Finansów, pochodzący przecież z „rynków finansowych”, których bronił dotąd jak Pan Generał Jaruzelski socjalizmu, zrobił tym „rynkom” takiego psikusa, to sytuacja z budżetem na przyszły rok musi być znacznie gorsza niż nam się wydaje.