CENY SZTYWNE
Ministerstwo Zdrowia zapowiada rewolucję na rynku leków refundowanych - informuje reporterka RMF FM Kamila Biedrzycka. „Wszystkie specyfiki mają kosztować tyle samo, co zdaniem resortu, doprowadzi do konkurencji między koncernami, a w efekcie do obniżenia cen lekarstw” (sic!!!!) http://biznes.interia.pl/news/bedzie-cenowa-rewolucja-w-aptekach,1402904 Ciekawe jak mają konkurować jak nie mogą konkurować ceną???
Propozycja wprowadzenia cen sztywnych na lekarstwa ma już swoją historię i doczekała się wielu ocen ekonomiczno-prawnych. Identyczne rozwiązanie było proponowane przy okazji prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo farmaceutyczne oraz zmianie niektórych innych ustaw w Sejmie V Kadencji (druk sejmowy nr 1775) – to wtedy ja rządził antyrynkowy PiS.
Podkreślano wówczas, że wprowadzenie marż sztywnych jest rozwiązaniem uniemożliwiającym aptekom konkurencję a pacjentom dokonywanie wyboru między aptekami i że takie rozwiązanie jest wprost sprzeczne z zasadą społecznej gospodarki rynkowej (art. 20 Konstytucji RP) i wkracza w istotę chronionej przez Konstytucję zasady wolności działalności gospodarczej.
Co prawda refundacja niektórych leków jest „świadczeniem opieki zdrowotnej” finansowanym ze środków publicznych, a art. 68 ust. 2 Konstytucji RP stanowi, że władze publiczne zapewniają równy dostęp do takich świadczeń, ale nie istnieje żadne iunctim pomiędzy „równym dostępem do świadczeń opieki zdrowotnej” finansowanym ze środków publicznych a równą ceną produktów leczniczych.
Dr hab. Błażej Wierzbowski, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Mikołaja Kopernika stwierdził w swojej opinii, że ograniczenie konkurencji przy pomocy instrumentów administracyjnych nie służy interesowi publicznemu, a w szczególności ważnemu interesowi publicznemu, podkreślając znaczenie użycia przez ustawodawcę w art. 22 Konstytucji słowa tylko: „ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny”. Bez słowa „tylko” przepis art. 22 też miałby swój sens. Skoro zatem ustawodawca zdecydował się na jego użycie, to, zgodnie z nienaruszalnym domniemaniem racjonalności prawodawcy i legislacyjną zasadą nie używania w normie prawnej zbędnych słów, oznacza wykluczał spod hipotezy normy konstytucyjnej sytuacji, w których interes publiczny jest skojarzony z interesem prywatnym. Nie mamy bowiem wówczas do czynienia z sytuacją, w której ograniczenie wolności działalności gospodarczej następuje „tylko ze względu na ważny interes publiczny”. Sam fakt występowania w jakimś stopniu interesu publicznego nie może być „konstytucyjnym alibi” dla ograniczenia wolności działalności gospodarczej, które służy interesom prywatnym. Ustawowa konstrukcja cen maksymalnych produktów leczniczych wystarczająco chroni konstytucyjne prawo równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że konstytucyjna zasada równości pozwala odmiennie traktować różne podmioty tylko w przypadku istnienia cechy relewantnej, która stanowi uzasadnienie takiego rozróżnienia. Cecha bycia podmiotem wprowadzającym do obrotu wytworzone przez siebie produkty lecznicze, hurtownikiem czy detalistą, nie jest taką cechą konstytucyjnie doniosłą, która pozwoliłaby na zróżnicowanie prawa do konkurencji o pacjenta – a w istocie o dostęp do środków publicznych przeznaczonych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej – wytwórców produktów leczniczych i przedsiębiorców prowadzących sprzedaż tych produktów.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzata Krasnodębska Tomkiel stwierdziła w swojej opinii, że „zaproponowana regulacja jest nietrafna i w sposób bezprecedensowy przeczy zasadom wolnego rynku oraz zagrażać będzie wolnej konkurencji na rynku obrotu farmaceutykami”. Jej zdaniem wprowadzenie marży sztywnej „z całą pewnością nie doprowadzi do niższej ceny leków, a wręcz przeciwnie – doprowadzi do wzrostu cen”. Prezes UOKiK zwróciła uwagę, że „propozycja podziału marży między hurtowników zaprzecza zasadzie sztywności marży. Zmuszać będzie hurtowników do uzgodnienia sposobu podziału marzy, co może prowadzić do naruszenia przepisów art. 6 ustawy z dnia 16 lutego 2007 roku o ochronie konkurencji i konsumentów ponieważ istnieje ryzyko wystąpienia uzgodnień antykonkurencyjnych w zakresie odsprzedaży”. Być może dlatego w proponowanej obecnie regulacji „zapobieżono” takiemu naruszeniu, wprowadzając ustawowy podział marzy między hurtownikami w sztywnej wysokości 50%.
Poprzedni Prezes UOKiK Dr Cezary Banasiński w swojej opinii stwierdził, że „rozwiązania zaproponowane w projekcie (…) godzą w zasadę wolnego rynku, naruszają zasadę własności i wolności gospodarczej. Część proponowanych rozwiązań ma charakter niekonstytucyjny, i już ze względu na niezgodność z Konstytucją RP nie powinny zostać poddane dalszym pracom legislacyjnym. Projekt godzi też w zasadę wolnej, nieskrępowanej konkurencji.”
W „Ocenie regulacji rządowych projektu ustawy o zmianie ustawy prawo farmaceutyczne oraz zmianie niektórych innych ustaw (w szczególności ustawy o cenach)” eksperci Centrum Adama Smitha: dr Wojciech Misiński i dr hab. Aleksander Surdej stwierdzili, że „regulacje administracyjne rynku farmaceutycznego powinny ograniczyć się do wymiaru zdrowotnościowego. (…) Urzędy państwowe dysponują obecnie szeregiem przyjaznych rynkowi narzędzi, które umożliwiają kontrolę nad wydatkami publicznymi związanymi z refundowaniem leków”. Ich zdaniem „w wyniku eliminacji konkurencji cenowej w fazie obrotu hurtowego i detalicznego projektowane zmiany prowadzą do dalszego pogłębiania bodźców korupcjogennych, bowiem jedyną fazą patologicznej „konkurencji cenowej” stanie się faza ustalania maksymalnych cen zbytu”. Eksperci CAS stwierdzili, że „jest to wręcz ukrytym celem projektowanych zmian”!
Projekt padł. Ale musiał być świetny, skoro liberalny i prorynkowy rząd Platformy Obywatelskiej do niego wraca. Ktoś postanowił wykazać się większą skutecznością niż nieudacznicy z PiS. Ciekawe dlaczego???