Rzecznik Praw Obywatelskich dr Janusz Kochanowski skierował do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o PIT ustanawiające drugą, 32% stawkę podatku dochodowego.
Zdaniem RPO, parlament naruszył tym przepisem szereg wartości i zasad konstytucyjnych. Jako że RPO cytuje mnie w swoim wniosku (za co serdecznie dziękuję) to pozwolę sobie wziąć dr Kochanowskiego w obronę przed zmasowanym atakiem ze strony „main stream-u”.
Zaczął Pan Profesor Andrzej Zoll – były Rzecznik Praw Obywatelskich, stwierdzając w wywiadzie dla Money.pl, że Rzecznik Kochanowski „chciał zaistnieć”. Moim skromnym zdaniem powinno się koncentrować na argumentach – które znamy, a nie na intencjach, których nie znamy.
Pan Profesor Zoll stwierdził: „Równość należy rozumieć też przez pryzmat równych warunków. Można popatrzeć na problem tak: jeśli ja mam znacznie wyższe dochody od innych, tak samo, w związku z tą różnicą, mogą być różnicowane moje podatki. Nie widziałbym tu naruszenia zasady równości”.
Mam dla Pana Profesora causa: trzech górników pracuje na akord. Za każdą wyfedrowaną tonę węgla otrzymują wynagrodzenie w wysokości 1.000 zł. Dwóch z nich wyfedrowało po tonie. Przyjmijmy dla uproszczenia, że nie ma kwoty wolnej od podatku, ani kosztów uzyskania przychodu, a stawka podatkowa dla dochodu w wysokości 1.000 zł wynosi 20%. Obaj górnicy zapłacili więc po 200 zł podatku – czyli razem 400 zł. Ale trzeci górnik pracował dłużej, ciężej, rzadziej robił przerwy i sam jeden wyfedrował tyle, ile tamci dwaj razem – czyli dwie tony. Zarobił w związku z tym 2.000 zł. Gdyby on także płacił podatek w wysokości 20% zapłaciłby 400 zł. Jaka zasada sprawiedliwości, albo równości uzasadnia, żeby trzeci górnik miał zapłacić od drugiego tysiąca wynagrodzenia za wyfedrowanie drugiej tony węgla – na przykład 30%??? W pierwszym przypadku mamy dwie wyfedrowane tony węgla, dwa tysiące wypłaconego wynagrodzenia i podatek w wysokości 400 zł. W drugim przypadku mamy dwie wyfedrowane tony węgla, dwa tysiące wypłaconego wynagrodzenia ale podatek w wysokości 500 zł podatku! Skoro jeden górnik wyfedrował tyle samo co dwóch innych i zarobił tyle samo, co dwaj inni, to dlaczego ma zapłacić wyższy podatek niż tamci dwaj razem? Ciekaw jestem kto i kiedy taką „sprawiedliwość” uzasadnił w powszechnie akceptowanej teorii sprawiedliwości lub równości?
Na marginesie: moim zdaniem jest niesprawiedliwe i sprzeczne z zasadami równości, aby górnik miał koszt uzyskania przychodu w wysokości 111 zł miesięcznie, a profesor za wykład 50% uzyskanego wynagrodzenia! Bo co to za sprawiedliwość, jak górnik od przychodu w wysokości 85.528 zł zapłaci podatek w wysokości ponad 15.000 zł, (przyjmijmy dla uproszczenia, że płaci sam podatek od kwoty wynagrodzenia pomniejszonej o koszt uzyskania przychodu, bez uwzględniania poszczególnych składek ubezpieczeniowych), a profesor jak osiągnie taki sam przychód, to zapłaci niecałe 7.000 zł. Żeby zapłacić taki sam podatek jak górnik, profesor musiałby mieć przychód prawie dwa razy wyższy!!! Jak teoria sprawiedliwości i równości uzasadnia takie zróżnicowanie?
Do krytyków RPO dołączyli też praktycy. Pan Marcin Ciemniewski z firmy Ernst&Young w Gazecie Wyborczej zarzucił Rzecznikowi błąd w rozumowaniu: „przecież ktoś, kto przekroczył próg podatkowy o 1 zł, nie zapłaci 32% od całego dochodu, tylko od 1 zł”.
Pozwolę sobie zwrócić uwagę Pana Marcina Ciemniewskiego z firmy Ernst&Young, że przed skomentowaniem, warto nieco dokładniej przeczytać co się komentuje (i może postarać się zrozumieć). RPO napisał, że jest „rzeczą oczywistą, że sytuacja podatnika, który w roku podatkowym zarobił 85.528 zł, nie różni się niczym od sytuacji podatnika, który w tym samym czasie zarobił 85.529 zł. Tymczasem ustawodawca zróżnicował te dwie kategorie osób, każąc stosować - od każdej złotówki zarobionej ponad (podkreślenie moje) ustanowione w tym przepisie dochody - wyższy próg podatkowy”.
I brawo dla Rzecznika (nie tylko dlatego, że mnie cytował). Oby częściej tak się starał „zaistnieć”!