Zespół doradców strategicznych Premiera przygotował raport: „Polska 2030. Wyzwania rozwojowe” (dalej: „Raport”).
W Raporcie wskazano 10 najważniejszych wyzwań przed którymi stoi Polska, prezentując diagnozy i rekomendacje. Ja pokuszę się o komentarz.
1. Wzrost gospodarczy i konkurencyjność
Diagnoza: Polskie firmy produkcyjne mają o kilkadziesiąt procent niższą wydajność niż przedsiębiorstwa w krajach starej UE. Wraz ze wzrostem kosztów pracy i cen energii przewaga cenowa polskiej gospodarki będzie zanikać. Barierą dla rozwoju gospodarczego będzie też słaby rynek pracy, na którym zabraknie pracowników, przede wszystkim tych z wyższymi kwalifikacjami.
Rekomendacje:
– zwiększenie nakładów inwestycyjnych, przede wszystkim w sektorach nowych, wysokoproduktywnych technologii
– likwidacja barier biurokratycznych, co ułatwiłoby przedsiębiorcom dostosowywanie się do zmian na rynku
– wydłużenie czasu aktywności zawodowej przez likwidację przywilejów emerytalnych. przyspieszenie wchodzenia młodych ludzi na rynek pracy dzięki rozpoczynaniu edukacji w wieku 4 lat i zachętom do zatrudniania uczniów i studentów
– obniżenie klina podatkowego
Mój komentarz:
Diagnoza nie do końca słuszna. Niższa wydajność cechuje przede wszystkim firmy duże, zwłaszcza państwowe. Bo bonzowie z kilkunastu związków zawodowych działających w każdej państwowej firmie zatrudnieni jak najbardziej są i wpływają na statystykę zatrudnienia, ale jego efektywność zdecydowanie obniżają. W sektorze MSP bywa dokładnie na odwrót – polskie przedsiębiorstwa są często bardziej wydajne i efektywne niż konkurencja zagraniczna.
Dowód: zainteresowanie polskimi pracownikami w całej praktycznie Europie i dobra o nich opinia; ekspansja polskich firm na rynkach zagranicznych.
A skoro się „rekomenduje” zwiększenie nakładów inwestycyjnych to należałoby wskazać, skąd mają pochodzić środki na owe inwestycje. Likwidację barier biurokratycznych i „obniżenie klina podatkowego” zapowiada każdy rząd i za każdym razem kończy się na zapowiedziach. Przypomnę, że kilka dni temu rząd nie wykluczył zdecydowania możliwości podwyższenia składki rentowej – to pewnie w ramach „obniżania klina”? A pomysł rozpoczynania nauki w wieku lat 4 jest czystym barbarzyństwem wobec tych 4-latków! Mam wrażenie, że bardziej jest on związany z wyzwaniem drugim – czyli demografią, niż ze wzrostem gospodarczym i konkurencyjnością.
2. Demografia
Diagnoza: Polska boryka się z bliskim zera wzrostem demograficznym. Z czasem będzie się pogarszać struktura wiekowa społeczeństwa – w 2030 roku liczba osób w wieku powyżej 80 lat będzie wynosić 2 mln. Pojawi się problem wzrostu nakładów na system medyczny i opiekę nad starszymi osobami, których malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym nie będzie w stanie sfinansować.
Rekomendacje:
– zwiększenie wskaźnika urodzeń poprzez wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia np. telepracy lub pracy w ograniczonym wymiarze dla kobiet, zwiększenie odpowiedzialności państwa za opiekę nad dziećmi
Mój komentarz:
Diagnoza słuszna. ZUS zrobił taką już wiele lat temu. Rekomendacja – śmieszna. Pewnie dlatego, że diagnoza dotyczy skutku, ale nie rozpoznaje przyczyn choroby. Dlaczego tak się stało, że przyrost demograficzny w Polsce jest bliski zera, a w innych krajach jeszcze niższy? Dlatego właśnie, że nastąpiło rozerwania związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy ilością potomstwa a bezpieczeństwem na starość. Państwo obiecało ludziom, że się o nich zatroszczy, ale na ten cel musi ich opodatkować. W efekcie wielu przestało widzieć konieczność zajmowania się wychowywaniem dzieci, zwłaszcza, że państwo pozbawiło ich znacznej części dochodu niezwykle wysoko opodatkowując ich pracę – w efekcie czego nie maja oni dostatecznych środków na wychowywanie dzieci. A zatem rekomendacja: „zwiększenie odpowiedzialności państwa za opiekę nad dziećmi” będzie przeciwskuteczna. Państwo będzie bowiem na ten cel potrzebowało większej ilości środków. A więc będzie musiało „podwyższyć klin podatkowy”. A ludzie nadal będą utrzymywani w przeświadczeniu, że ich dola na starość zależy od państwa.
3. Aktywność zawodowa
Diagnoza: Polska ma jeden z najniższych w Unii Europejskiej wskaźników zatrudnienia. Polacy są mało mobilni, niechętnie zmieniają miejsce pracy i zdobywają nowe kwalifikacje. Bezrobotni zamiast pomocy w postaci szkoleń dostają demotywujące zasiłki.
Rekomendacje:
– zwiększenie stopy inwestycji i tempa powstawania nowych miejsc pracy, by osoba tracąca zatrudnienie mogła szybko znaleźć nowe zajęcie;
– stworzenie systemu edukacji ustawicznej, permanentnego podnoszenia kwalifikacji także ułatwiającego znalezienie zatrudnienia
– uzależnienie wysokości płacy minimalnej od sytuacji gospodarczej regionu, obniżenie opodatkowania najgorzej płatnej pracy
– skoncentrowanie zadań urzędów pracy na szkoleniach i poszukiwaniu pracy dla bezrobotnych zamiast na wypłacie zasiłków
Mój komentarz:
W tym przypadku i diagnoza i rekomendacja jest słuszna. Problem tylko polega na tym, że w czasie gdy zespół doradców strategicznych Premiera zajęty był przygotowywaniem Raportu „Polska 2030” nie zwrócił uwagi, że w ubiegłym roku na wcześniejsza emeryturę odeszła rekordowa ilość pracowników, a w ubiegłym tygodniu pojawiła się informacja o kolejnym podwyższeniu płacy minimalnej, i to bynajmniej bez żadnego „uzależnienia jej wysokości od sytuacji gospodarczej regionu”.
4. Infrastruktura
Diagnoza: Polska ma dość gęstą jak na warunki europejskie gęstość dróg, ale wyraźnie brakuje nam autostrad i dróg ekspresowych. Podobnie wygląda sytuacja z drogami kolejowymi, które są nieprzystosowane do obsługi szybkich pociągów. Słabo rozwinięte są lotniska, a brak sieci telekomunikacyjnych na prowincji ogranicza potencjał rozwojowy biedniejszych regionów.
Rekomendacje:
– do 2012 – 2013 roku za pieniądze ze środków unijnych wspomaganych krajowymi powinny powstać najważniejsze drogi ekspresowe i autostrady. Państwo powinno zachęcić prywatnych inwestorów do budowania łączy internetowych w małych miasteczkach i na wsi – do 2020 roku dokończenie, za pieniądze z kolejnego budżetu UE, budowy dróg, głównych szlaków kolejowych i lotnisk.
Mój komentarz:
Budowy dróg już nie ma co komentować. Autorzy Raportu przeoczyli chyba, że nawet na budowę kluczowego odcinka autostrady A2 nie znalazł się żaden prywatny inwestor. W Google do zapytania: „opóźnienia w budowie autostrad” wyświetla się prawie 30 tysięcy adresów!
5. Bezpieczeństwo energetyczno – klimatyczne
Diagnoza: Polski sektor energetyczny jest przestarzały – istnieje ryzyko, że w nieodległej przyszłości pojawią się niedobory prądu. Do 2030 roku energetyka powinna podwoić swoje mocy wytwórcze. Stan środowiska naturalnego stopniowo się poprawia, ale istnieje ryzyko, że Polsce zacznie brakować wody.
Rekomendacje:
- zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego przez budowę nowych elektrowni w tym dwóch elektrowni atomowych do 2025 roku, poprawa efektywności pracy w energetyce, stworzenie połączeń transgranicznych
– dywersyfikacja źródeł energii poprzez uruchomienie importu skroplonego gazu ziemnego
– stworzenie i wdrożenie planu rozwoju odnawialnych źródeł energii
– stworzenie programu ochrony zasobów naturalnych
Mój komentarz:
Polski sektor energetyczny dobiją nowe zasady handlu prawami do emisji CO2, które uprzywilejowują międzynarodowe instytucje finansowe kosztem producentów energii zwłaszcza z państw postkomunistycznych, w których infrastruktura produkcyjna i przesyłowa pamięta czasy gdy obowiązywało bolszewickie hasło, że komunizm do władza rad + elektryfikacja wsi. Elektrownie atomowe można wybudować w 8-10 lat. Więc albo podejmujemy decyzję o ich budowie i budujemy, albom udajemy i bredzimy, że do końca 2012 roku zostanie podjęta decyzja o ich lokalizacji – bo taki horyzont określił rząd, któremu doradza zespół doradców strategicznych. A jeśli mówimy o poprawie efektywności pracy w energetyce, to pytanie: czy chodzi o efektywność pracy urządzeń, czy o ludzie? Jeśli to drugie, to jestem jak najbardziej za. Bo sektor energetyczny to doskonały przykład zapóźnień pod względem wydajności pracy, o której była mowa w punkcie 1. Związki zawodowe dostały bowiem kosmiczne przywileje. Więc bardzo bym chciał usłyszeć, czy pod hasłem „poprawy efektywności pracy w energetyce” doradcy strategiczni rozumieją ograniczenie tych przywilejów. Jeśli tak – to świetnie. Niech tylko to głośno powiedzą, a ich natychmiast poprę. A Pan Premier ich wyrzuci z roboty, bo związkowcy, w odróżnieniu od nie związkowców chodzą na wybory.
6. Gospodarka oparta na wiedzy i rozwój kapitału intelektualnego
Diagnoza: Podwyższenie wskaźników zatrudnienia na niewiele się zda, jeśli będą powstawać niskoproduktywne miejsca pracy (na przykład w budownictwie). Dziś Polska ma niski kapitał intelektualny (niematerialne wartości takie jak wiedza, wykształcenie, innowacyjność przedsiębiorstw) a także niska jest efektywność sektora publicznego. Za mało wydajemy na badania naukowe i nawet te skromne środki są marnotrawione, bo badania prowadzone przez polskich naukowców są mało przydatne gospodarce.
Rekomendacje:
– uruchomienie wczesnej edukacji, nawet w wieku 4 lat
– wprowadzenie konkurencji do systemu edukacyjnego – szkoły i uczelnie powinny konkurować o uczniów i studentów
– powiązanie badań naukowych z potrzebami gospodarki
– pomoc państwa w przyciąganiu zagranicznych inwestycji w sektor naukowy – tworzenie centrów rozwojowo – badawczych
Mój komentarz:
Znowu błędna diagnoza. Polscy przedsiębiorcy należą do najbardziej innowacyjnych na świecie. Członkowie zespołu doradców strategicznych nigdy widocznie nie uczestniczyli w procesie uzyskiwania pozwolenia na budowę. Innowacyjność jaką się trzeba przy tym wykazać przekracza ich najśmielsze przypuszczenia. Zwłaszcza w sektorze energetycznym – który uznany został za jeden z dziesięciu priorytetów, o którym była mowa w punkcie 5. Zwłaszcza w obszarze energii odnawialnej – która, podobno, jest priorytetem.
Oczywiści współczesna gospodarka jest i będzie coraz bardziej opierała się na wiedzy. Ale ta wiedza opodatkowana jest jak wódka – o czym już pisałem. Na legalne zatrudnienie młodego informatyka, który otrzyma 2 tys. zł. „do kieszeni”, pracodawca musi wydać dodatkowo 1.600. Zatrudni go więc „na czarno” albo nie zatrudni w ogóle.
Szkoda też, że rekomendując „wprowadzenie konkurencji do systemu edukacyjnego” nie sprecyzowano jak tę konkurencję wprowadzić. Może bon edukacyjny? W Raporcie jest o nim mowa tylko przy okazji wyzwania 6 w kontekście kształcenia dorosłych. A jest to rozwiązanie, które mogłoby się przyczynić znacznie lepiej do wyrównywania szans dzieci z bogatych aglomeracji i biednych regionów, o czym mowa w wyzwaniu 7.
A im głupszy pomysł, tym się częściej powtarza. Katorga objęcia czterolatków powszechnym obowiązkiem edukacyjnym należy właśnie do tej kategorii – i dlatego pojawiła się po raz drugi również przy okazji tego wyzwania.
A podanie przykładu budownictwa jako niskoproduktywnego miejsca pracy zakrawa na kpinę z tych wszystkich, którzy nie maja gdzie mieszkać i – tym samym – przyczyniać się do poprawy sytuacji demograficznej o której mowa w wyzwaniu 2.
7. Solidarność i spójność regionalna
Diagnoza: W Polsce nie występują znaczące różnice rozwojowe pomiędzy regionami. Istnieje jednak podział na zurbanizowany zachód i wiejski, małomiasteczkowy wschód oraz bogate metropolie i ubogie rejony podmiejskie i wiejskie.
Rekomendacje:
– wspieranie rozwoju metropolii poprzez zwiększenie nakładów na infrastrukturę komunikacyjną, zacieśnienie współpracy między największymi miastami;
– stworzenie warunków dla dyfuzji dobrobytu z aglomeracji do uboższych regionów przez odpowiednią infrastrukturę transportową i telekomunikacyjną oraz wyrównanie szans edukacyjnych
– uporządkowanie przestrzeni publicznej w miastach poprzez uchwalenie planów zagospodarowania
– wprowadzenie ogólnopolskiego, powszechnego dostępu do internetu, poprawa jakości edukacji na terenach wiejskich
Mój komentarz:
Diagnoza wyjątkowo słuszna. Może dlatego, że oczywista. Ale rekomendacje…?!!!
„Zwiększanie nakładów na infrastrukturę komunikacyjna” i i tworzenie :odpowiedniej infrastruktury transportowej” w celu „stworzenia warunków do dyfuzji dobrobytu” to powtórzenie rekomendacji z wyzwania 4 – czyli infrastruktury. „Wyrównanie szans edukacyjnych” i „poprawa jakości edukacji na terenach wiejskich” to ta sama rekomendacja – po co było pisać dwa razy to samo. Zwłaszcza, że ta „podwójna” rekomendacja jest i tak jedynie rozwinięciem rekomendacji z wyzwania 6 - gospodarka oparta na wiedzy. Aż się prosi rozwinąć temat odpłatności za studia i bonu edukacyjnego. Dzisiejszy system promuje bogatsze rodziny z większych aglomeracji miejskich kosztem biedniejszych rodzin z uboższych regionów, o czym pisałem między innymi we wpisie „Szkoły, Giertych i Friedman”:
http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=130
A co ma państwo do planów zagospodarowania przestrzennego? Tym się zajmują przecież samorządy, które się „uwłaszczyły” na początku przemian ustrojowych dzięki krańcowo złej ustawie o samorządzie terytorialnym. Co może zrobić dziś państwo? Ja bym zalecił przygotowanie ustawy zgodnie z którą jak gmina nie uchwali planu zagospodarowania przestrzennego w ciągu 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy, to właściciel może przeznaczyć nieruchomość na cel dowolny pod jednym warunkiem, że jeśli w odległości kilometra od jego nieruchomości znajdują się już jakiekolwiek domy mieszkalne lub działki budowlane przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe – nie może być podjęta działalnośc przemysłowa.
8. Poprawa spójności społecznej
Diagnoza: Różnice społeczne między najlepiej i najgorzej sytuowanymi warstwami społeczeństwa pogłębiają się. Dotychczasowe metody wyrównywania dysproporcji majątkowych i kulturowych poprzez system podatkowy okazały się drogie i nieskuteczne.
Rekomendacje:
– odejście od welfare state do workfare society – koniec państwa opiekuńczego, początek społeczeństwa aktywności zawodowej – mniej transferów socjalnych i przywilejów emerytalnych, więcej zachęt do pracy, finansowania szkoleń zawodowych
– likwidacja wykluczenia cyfrowego poprzez wprowadzenie powszechnego dostępu do internetu w całym kraju
– wprowadzenie monitoringu efektywności świadczeń społecznych; te które spełnią swoją rolę i rozwiążą problem społeczny powinny zostać zlikwidowane
Mój komentarz: A nie mówiłem? Od 20 lat bredzę o tym, że „wyrównywanie dysproporcji majątkowych i kulturowych poprzez system podatkowy jest drogie i nieskuteczne”!. Bardzo mi miło, że w końcu moją diagnozę podzielił zespół doradców strategicznych Premiera. Ciekawe tylko, czy pogląd ten podzieli sam Pan Premier?
9. Sprawne państwo
Diagnoza: Polski sektor publiczny: wymiar sprawiedliwości, administracja, sektor usług publicznych (ochrona zdrowia, edukacja), są nieefektywne. W Europie tylko Włosi wypadają pod tym względem gorzej. Z porównania z krajami skandynawskimi wynika, że w Polsce 20 – 30 proc. pieniędzy, które trafia do sektora publicznego jest marnowanych.
Rekomendacje:
– wprowadzenie budżetu zadaniowego, rozliczanie urzędników i instytucji publicznych z osiąganych wyników
– wprowadzenie tam gdzie to możliwe konkurencji w usługach publicznych (szpitale, szkoły)
– uproszczenie systemu tworzenia prawa, likwidacja zbędnych przepisów i procedur administracyjnych
Mój komentarz:
Jakim cudem wyszło, że „w Polsce 20–30 proc. pieniędzy, które trafia do sektora publicznego jest marnowanych”. Błąd w diagnozie. Jest znacznie gorzej. Pisałem o tym niedawno we wpisie „Deficyt & władza”: http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=635
To, że powinno siew stosować w administracji zasady efektywności to jest „oczywista oczywistość”.
No i jeszcze ciekawostka: Zespół doradców strategicznych rekomenduje wprowadzenie budżetu zadaniowego. Był to zresztą postulat wyborczy PO. Tylko że w lutym ubiegłego roku, pan Minister Tomasz Arabski oświadczył, że w ramach oszczędności zlikwidowano w Kancelarii Premiera „hobbystyczny” zespół do spraw budżetu zadaniowego.
Pisałem o tym we wpisie „Arabski budżet zadaniowy”:
http://blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=352
Może od tego czasu w Kancelarii Premiera, albo w jakimś innym miejscu utworzono zespół mniej „hobbystyczny”. Bo Pani Profesor Teresa Lubińska – bogata „po mężu” – mogła zajmować się budżetem zadaniowym „hobbystycznie”. A jak jest teraz?
Ale za samo podejście do tematu należą się szczere wyrazy uznania. Pytanie tylko, czy jest to rekomendacja uczyniona z premedytacją, czy na skutek niewiedzy o nowych trendach w administracji publicznej w Europie. Bo jakiś czas temu, na wzór amerykański, mówiono o public menagement podkreślając efektywność działania administracji. Ale od pewnego czasu trend się zmienił. W miejsce public management pojawiło się public governance. Słowo governance pochodzi od łacińskiej gubernantia. Ma zatem ten sam źródłosłów co government. Oznacza metodę lub system rządzenia i odnosi się nie do struktur władzy, lecz do funkcji governing (w sensie wykonywania zadań władzy) z punktu widzenia sposobów działania i jakości „rządzenia. Governance nie odnosi się zresztą tylko do sektora publicznego. Obok public governance, występuje corporate governance (ktorego ugruntowanym polskim odpowiednikiem jest „ład korporacyjny”).
Podczas gdy w public management przywiązywano wiele uwagi do mierzenia efektów (zarówno indywidualnych, jak i organizacyjnych) w kategoriach outputs, w ramach public governance zwraca się uwagę przede wszystkim na interakcje różnych organizacji w celu osiągnięcia wyższego poziomu pożądanych efektów – outcomes uzyskiwanych przez obywateli i interesariuszy (stakeholders). W public governance procesy, w których dochodzi do interakcji różnych interesariuszy są uważane za ważne same dla siebie, bez względu na ich efekty!!! Nie jest ważne co robimy, ważne jest co ludzie odczuwają. No i nie ważne ile to kosztuje.
W public management są obywatele traktowani są jako konsumenci. Public governance koncentruje się na obywatelach jako interesariuszach (stakeholders) Interesariusze nie są zwykłymi konsumentami ani klientami, a administracja publiczna ujmowana w kategoriach governance nie jest po prostu sługą władzy politycznej ani sługą prawa, ani też szczególnym podmiotem rynkowym, lecz stanowi część składową życia społeczeństwa, uczestniczącą w rozwiązywaniu problemów zbiorowych. A to musi przecież kosztować! Więc wielkie dzięki dla zespołu doradców strategicznych Premiera, że nas takimi pomysłami nie uraczył.
10. Wzrost kapitału społecznego
Diagnoza: Polska ma jeden z najniższych poziomów kapitału społecznego w Europie – cechujemy się niską aktywnością obywatelską, nieufnością wobec innych ludzi, brakiem zainteresowania dla dobra wspólnego i niskim zainteresowaniem swoją kulturą i historią. Debata publiczna odbywa się na niskim poziomie.
Rekomendacje:
– wzmocnienie postaw i inicjatyw obywatelskich poprzez wspieranie organizacji pozarządowych i uproszczenie przepisów regulujących tworzenie instytucji obywatelskich, stowarzyszeń etc.
– skoncentrowanie debaty publicznej na najważniejszych dylematach rozwojowych
– popularyzowanie wolontariatu
– rozwijanie edukacji kulturalnej i historycznej
– budowanie pozytywnego wizerunku Polski za granicą
Mój komentarz:
Diagnoza nie do końca trafna. Jeśli poziom kapitału społecznego mierzyć „aktywnością obywatelską” to powstaje pytanie: w czym ta aktywność ma się przejawiać. Jeśli udziałem w wyborach – to rzeczywiście wypadamy kiepsko.. Ale czy to wina niskiego poziomu „kapitału społecznego” czy niskiego poziomu „kapitału politycznego”?
„Wspieranie organizacji pozarządowych” przez rząd jest nieporozumieniem. Każda organizacja wspierana przez rząd, prędzej czy później, ale raczej prędzej, staje się „rządowa”.