Robert Gwiazdowski

Gospodarka klasycznie

ATAK NA FUNTA A KURS WYMIANY PLN

Historia jest najlepszą nauczycielka życia: uczy nas, że jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.

Pan Premier Donald Tusk zapowiedział interwencję w celu obrony złotego, jak kurs PLN/EUR spadnie do 5 zł. Dokładnie Pan Premier stwierdził, że rząd będzie wówczas sprzedawał euro z zaliczki, jaka już wpłynęła do Polski z Unii Europejskiej. Premier Wladimir Putin też ostatnio interweniował w celu obrony rubla. Z wiadomym skutkiem: 200 mld USD „w plecy”. Oczywiście sprzedaż EUR z dotacji unijnych, to co innego niż klasyczna interwencja banku centralnego, ale ciekawe na ile starczy tych 7 mld EUR do podtrzymywania kursu PLN na poziomie poniżej 5 PLN za EUR? Jeśli ktoś spekuluje polską walutą, a wiele na to wskazuje, to nie na długo.

W 1990 roku Wielka Brytania przystąpiła do Europejskiego Mechanizmu Walutowego (ERM). Punktem odniesienia dla brytyjskiego funta stała się marka niemiecka.

Brytyjski funt został wyceniony na 2,95 DM. ERM wymagał aby kurs funta wahał się w granicach +/- 6%. Oznaczało to, że jeśli funt spadnie do poziomu 2,778 DM konieczna będzie interwencja Banku Anglii.

Gospodarka Wielkiej Brytanii była wówczas w innej fazie cyklu niż niemiecka. W Niemczech szybciej rosła inflacja więc Niemiecki Bank Centralny podniósł stopy procentowe do poziomu 8,75%. Bank Anglii został w ten sposób zmuszony do podniesienia również swoich stóp, aby utrzymać kurs GB/DEM na wymaganym przez ERM poziomie, choć gospodarka znajdowała się w fazie istotnego spowolnienia wzrostu.

Od połowy 1992 roku fundusz Quantum George Sorosa zaciągał liczne pożyczki w funtach brytyjskich, a gdy we wrześniu Soros udzielał licznych – jak niektórzy potem twierdzili „sponsorowanych” – wywiadów, że funt jest przewartościowany, Quantum zaczął wymieniać funty na inne waluty. Kurs funta gwałtownie „powędrował na południe” – jak twierdza w swoim slangu analitycy giełdowi.

Bank Anglii rzucił do obrony funta własne rezerwy walutowe, wyprzedając na potęgę niemieckie marki i skupując funty. Rano, 16 września 1992 roku, podniósł stopy o 2 punkty procentowe (z 10% do 12%) a po południu zapowiedział kolejną podwyżkę nawet do 15%, ale o godzinie 19 wieczorem ogłosił kapitulację – funt został zdewaluowany z 2,78 DM do 2,2 DM i wypadł z ERM. Soros odkupił tańsze funty, spłacił kredyty zaciągnięte w funtach i miał jeszcze te klika miliardów w innych walutach, które mu zostały po ich wcześniejszym zakupie za przewartościowane funty. W USD uzbierało mu się tego ponad miliard!

Tak coś czuję, że scenariusz się powtarza. W zeszłym tygodniu całe City pozamykało pozycje na polskiej walucie a przez prasę zagraniczną przetoczyły się komentarze, że po krachu na Ukrainie to samo czeka Polskę, bo jest „w tym samym koszyku”. Ciekawe dlaczego Czechy nie są w tym samym koszyku??? Może mają mniej opcji i mniejsze rezerwy walutowe, nad którymi nie warto się „pochylać”? Dziwne te komentarze i dziwne to zachowanie PLN.

Gdy w 2004 roku kurs wynosił 4,95 PLN/EUR nie odbywały się dramatyczne posiedzenia Rady Ministrów. Czy coś się wówczas złego stało? Więc skąd przeświadczenie, że jak po 5 latach ten kurs byłby niższy o 10% to stałoby się coś strasznego? Może Pan Premier Leszek Miller miał wówczas na głowie Rywina i nie miał czasu na zajmowanie się sprawami, na które wpływu żadnego mieć nie mógł? Więc może ktoś by się przeszedł do kogoś z żądaniem 17,5 mln USD, na przykład za ustawę o unieważnieniu opcji walutowych i będziemy mieć z głowy problem interwencji na rynku walutowym?

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image


Komentarze: 15

  1. HansKlos | 2009-02-17 23:42 | IP: 89.174.126.*

    “Gdy w 2004 roku kurs wynosił 4,95 PLN/EUR nie odbywały się dramatyczne posiedzenia Rady Ministrów.”

    Teraz interwencja to byłoby danie sygnału, że można nas okraść. Inna sprawa, że NBP mogło wcześniej wyhamować umocnienie się złotego. Prasy drukarskiej nikt jeszcze przecież nie pokonał. Teraz NBP przynajmniej miało by na spłatę kredytów rządowych. Fakt, razem z dodrukiem gotówki potrzeba byłoby podnieść rezerwy obowiązkowe i kumple z innych banków by premi nie dostali.

  2. Peter Lomax | 2009-02-18 0:01 | IP: 77.114.112.*

    Nam się też wydaję, że cała ta akcja to tzw. złota strzała i to jednej osoby. Tyle, że zapewne nie chodzi tu o zarobek, lecz o ukaranie wielu cwaniaczków w gospodarce. Oj chcielibyśmy się mylić i oczekujemy słów - wariaci. A tak na marginesie, mało kto już pamięta - my też nie, lecz cała ta swawolka przypomina nam kryzys giełdowy berliński i wiedeński z …. kto zgadnie? w 1873 roku. W samej tylko Austrii z 126 sztuk banków padło raptem tylko 74. Pierwszy polski bank akcyjny “Tellus” jakiś czas później poszedł ostatnią drogą. A w Galicji? Z 8 ostało się ino aż dwa? Gdyby tak genetyka mogła wskrzeszać to my stawiamy na Pana Lubeckiego, minister skarbu z 1821 roku….i jego słynne już “ante lineam” i “post lineam”….

  3. HeS | 2009-02-18 0:06 | IP: 83.29.186.*

    Przeżyłem w czasach gdy US$ był po ~4.50 PLN, to przeżyję jak będzie po 5

  4. MarAl | 2009-02-18 12:17 | IP: 148.81.190.*

    Szanowny Panie!
    Pisze Pan kapitalne felietony (?) ekonomiczne, a moze raczej ekonomiczno-polityczne….
    Wielka szkoda, ze nie sa one - jeszcze - tak powszechnie obecne w obiegu i popularne.
    Zycze tego Panu jak najszczerzej!
    MarAl

  5. dan | 2009-02-18 12:32 | IP: 83.24.38.*

    nielogiczne porownanie. sytuacja pln jest odwrotna niz funta. bo pln jest teraz niedowartosciowany wiec atak mozna przeprowadzic na euro nie na pln. na pln mozna zarobic tylko na opcjach. poza tym nbp broniac kursu tylko zarobi bo wymieni euro po bardzo oplacalnym kursie, ktory wczesniej czy pozniej i tak musi spasc

  6. tymek | 2009-02-18 12:38 | IP: 81.168.140.*

    Pewnie chodzi o to co wczesniej mówił premier, że to za PIS złotówka poleci w dół, a tu sie okazuje że za jego czasów.
    Swoją droga dziwna sprawa z tym naszym NBP - dlaczego nie interweniowali jak sie PLN umacniał, skoro rządzi tam posrednio PIS to powinno im na tym zależeć.
    Tu powinnismy sie uczyć od Czechów
    Stopy były nizsze niż w EUR, dzięki czemu az tak nie zadłużyli się w walutach, bo bardziej opłacało się brac kredyty w koronach. Korona i tak sie umacniała, co przeczy twierdzeniom ze zlotowka sie umacniala bo mielismy wysokie stopy procentowe.
    Teraz Czesi sa w lepszej sytuacji niz my - moze nie komfortowej, ale na pewno lepszej
    Swoją drogą nawet hrywna odrabia straty do złotówki a to niby Ukraina bankrut.

  7. rabi | 2009-02-18 15:59 | IP: 83.23.64.*

    a moze zamiast do strefy euro wejsc do “strefy zlota”? Moze to byloby lepsze niz wiazanie sie z euro? Oczywiscie trzeba by poczekac na moment.

  8. normals | 2009-02-18 16:42 | IP: 82.177.237.*

    I tak wejdzemy do Euro, nawet jeśli nie zmieścimy się w ERM2. Zobaczycie.

  9. trend | 2009-02-18 16:49 | IP: 87.206.65.*

    czyli układanka jest taka:
    1.My - czylli skepkula - dostalismy po raczkach na subprimach, trzeba sie odkuć,
    2. 2008 czerwiec - sierpień= sprzedajemy w Polsce gospodarce opcje, pośrednikiem są polskie banki bo dostana prowizję, sprzedajemy na maxa, udało się opchnąc tego na parę, na peranscie? milardów eur
    3. Jak juz sie udało opchnąć to zaczynamy grac na osłabienie złotego - pomyłki w kursach, prognozy złowieszcze,itp.
    4, udało sie kurs spada z 3,2 do 4,9 - 1,7 na kązdym eur z opcji
    5. Reszta motłochu idzie za nami=patrz kantory, lokaty zrywane w plni zamieniane za zlote itp.
    6. \zmieniamy pozycje na drugą stronę kupujemy złotego i mamy o 50% wiecej kapitału - jestesmy bosasami

    mogło byc tak, a może jeszcze bardziej skomplikowanie…
    wracamy na rynek z drugiej strony

  10. A.Sisley | 2009-02-18 17:05 | IP: 88.220.44.*

    interwencje rządu powinny byc w takich momentach aby stracili spekulancji. Powinny być bez zapowiedzi za to skuteczne, korzystając przy tym ze środków UE jak i własnych rezerw. Kolejny krok to odkupienie Euro już po mniejszej cenie. Rząd za dużo gada [ Pawlak, Tusk] i za mało robi.
    Opozycja tylko pogarsza sytuację a dla spekulantów i cwaniaków to raj. Proponuję aby wzmocnić MF o prof. Gomułkę.

  11. boguslaw | 2009-02-18 18:06 | IP: 83.25.168.*

    jezeli tak duzo wiemy na temat tych spekulacji, to czyz taka sama metoda jaka stosuja przeciwko nam, nie mozemy wywiezdz ich w pole.nie dopomyslenia zeby ktos decydowal w ten sposob o losie narodu takiego jak POLACY.biada im.

  12. Mario | 2009-02-18 18:32 | IP: 85.89.166.*

    Nie ma sensu interweniować. Skoro głupie zarządy pozawierały długoterminowe szorty na opcjach na niepłynnym rynku to ich sprawa. Za działanie na szkodę firmy powinny dostać długoletnie wyroki więzienia jak w każdym cywilizowanym kraju .Firm pewnie i tak nic nie ocali od bankructwa. Na ich miejsce powstaną inne firmy bo gospodarka nie znosi próżni. Zarządy banków również powinny powędrować za kratki za przekazanie poufnych informacji, które zostały wykorzystane na niekorzyść ich klientów czyli firm zawierających umowy opcyjne.
    A co do złotówki ? W chwili kiedy opcje zostaną pozamykane skończy się strona popytowa i złotówka musi się umocnić. ŻADEN trend nie trwa w nieskończoność.
    Utrzymywanie złotówki w takim kosmicznym poziomie nie potrwa zbyt długo . Ci co za tym stoją dobrze o tym wiedzą i dlatego całe to osłabienie było tak szybkie i gwałtowne. Typowe działanie na zaskoczenie. Dołek na złotym trudno jest prognozować , ale cała ta akcja obliczona na dewaluację złotego nie może trwać zbyt długo. Zagraniczne instytucje finansowe juz powoli odzyskują siły po kryzysie i niedługo zechcą wykorzystać okazję nadzwyczaj taniego złotego i zainwestują tu grube miliardy kupując co się da.

  13. devill | 2009-02-18 20:17 | IP: 213.134.184.*

    Panie Robercie, bardzo sobie cenię pańskie trafne komentarze i lubię je czytać.
    Wiel też dowiaduje się z nich ciekawego, jakkolwiek moje wnioski sa czasem zgoła inne niż pana.
    Ten tekst przypomina jak było, ale zakulisy tych transakcji były zgoła inne.
    Również zapowiedz premiera odebrałem jako zgoła inną. Nie chodzi tu o intervencję przez BC na rynku Forex. Z drugiej strony masz płytki rynek Fx ok 100 mio dobry trader ruszy i 2,5 mio. / Trader to nie profesor, analityk, polityk tylko dealer FX /

  14. producent | 2009-02-19 14:14 | IP: 62.21.15.*

    Panowie, przywoływanie historii niewiele daje a konstruowanie opinii na bazie wątku teorii spisku jest ot taką sobie pisaniną dobrą do poduszki. Zgadzam się z jednym zagadnieniem - gdzie są pieniądze z lokat i na jakich kontach leżą “zebrane” z rynku przez banki oszczędności Kowalskich. Z kapitałem to chyba jest trochę jak ze szczurami na statku - gdy tonie to właśnie szczury pierwsze “dają nogę”. Taką sytuację obserwujemy od września 2007 roku gdy złoty wzbudzając euforię polityków i zgrozę wśród eksporterów “właściwych” (czyli nie z branży motoryzacyjnej) rozpoczął samobójczą drogę na północ. Były to pierwsze symptomy kryzysu na zachodzie. Podwyższane stopy w RP były świetną pożywką dla spekulantów, którzy opuszczli strefę euro, krótkoterminowo inwestując w Polsce. Należało działać wtedy - chociażby myśląc podrażając koszt pieniądza w kraju. Wstrzymanie realnej produkcji ma miejsce od końca 2007 roku - ale statystyki i kolejne projekcje wskazywały wzrost eksportu - dzięki eksporterom niewłaściwym (firmy z branży motoryzacyjnej). Według opinii elit kryzys miał być ale nie w Polsce. Kraj nasz miał mieć silną walutę, eksport mimo umocnienia się PLN rósł. Mając więc do czynienia z cudem gospodarczym nie powinniśmy obawiać się niczego. Jednakże już nawet dzieci wiedzą, że wrzucając kamień do jeziora wzbudzimy fale, które uderzą o brzeg. Oczywiście zależy jak kamień będzie duży - zakładamy, że był i jest duży. Fala dotarła do Polski - BO MIAŁA DOTRZEĆ takie są prawa natury, takie są prawa rynku. Przedsiębiorcom pozostało tylko przyjąć postawę obronną i zaopatrzyć się w kamizelkę ratunkową. Kamizelką były i są dotacje. Firmy korzystające ze wsparcia unijnego mogą przetrwać. Pozostaje kwestia banków - dysponujących kapitałem, który niewiadomo gdzie jest. Wstrzymując kredytowanie niezbędne do uruchomienia środków pomocowych narażają inwestorów na kosztowne wstrzymanie nowych inwestycji kreując zastój. Reasumując największym wrogiem nie jest kryzys - jest on zdrowy i oczyszczający. Wrogiem są banki i wrogiem jest interweniujący niewłaściwie Rząd w rynkową gospodarkę. Rynek ma być wolny i takim musi pozostać - elity muszą w końcu zauważyć, interwencje spowodują rany, które goić się nie będą jeśli nie zadziałają zdrowe mechanizmy rynkowe. Zdrowe przedsiębiorstwa poradzą sobie same świetnie o ile nikt im nie będzie przeszkadzać. Rząd pokazał interwencją na rynku walutowym jak nieobliczlnie może się zachowywać i jak łatwo jest w stanie spłoszyć się to stado baranów (przepraszam ale nie wytrzymałem). Kolejnym krokiem będzie naruszenie środków unijnych, wstrzymanie wypłat, brak poręczeń i odejście od realizacji programu wypłat zaliczek na działania. Elty zrobiły już pierwszy nieobliczalny krok boję się jaki będzie następny. Wiem natomiast jedno - jesteśmy w wielkim unijnym jeziorze i kryzys minie fale przestaną uderzać. Kryzys minie bo poradzi sobie z nim stara Unia, pytanie jaki wystawią nam za to rachunek. Polska może tylko przeciwdziałać i wprwadzać instrumenty utrzymujące ruch pieniądza. Kraj nasz nie wygra z kryzysem dopóki stara Unia tego nie zrobi. Zresztą po co ja to piszę, w elitach mamy przecież osoby nieposiadające konta bankowego więc do kogo ta mowa. Chyba też do poduszki… (Tymek pozdravljaju tebe)

  15. wiesiek | 2009-02-23 18:16 | IP: 87.105.99.*

    Dlaczego zachód wykupuje swoją walutę między innymi w Polsce, to rozumiem. Po prostu bardzo potrzebują dolarów i euro dla spłaty swoich długów. Jednak nie rozumiem jednego. Skąd oni mają polskie złotówki na ten wykup? Przecież wcześniej ich nie gromadzili w celu tezauryzacji. Czyżby na te wykupy brali od swoich banków w Polsce?