Robert Gwiazdowski

Gospodarka klasycznie

RYNKI FINANSOWE - ATAK KLONÓW (EPIZOD NIE WIADOMO KTÓRY)

Usłyszałem dziś w jednym z programów radiowych głosy kilku wybitnych przedstawicieli „rynków finansowych”, że nie wprowadzenie planu Paulsona doprowadzi do jeszcze większego kryzysu!!! Ergo – nie zabranie amerykańskim podatnikom 800 miliardów dolarów ma doprowadzić świat na skraj zapaści!

Dlaczego??? No bo domy potaniały!!! W skrócie tak wygląda pokrętna argumentacja „rynków finansowych” mająca uzasadniać dlaczego podatnicy mają te „rynki” ratować.

Na zdrowy rozum jak domy potaniały to ludzie, którzy chcą je kupić powinni się cieszyć! Nieprawdaż??? Przedstawiciele „rynków finansowych” straszą, że ludzie nie będą mieć pieniędzy na te tańsze domy! A wcześniej to niby mięli „pieniądze”??? NIE!!! To ich podpis pod zobowiązaniem do spłaty kredytu stawał się „pieniądzem”, za który inni kupowali domy!

Czy z tego powodu, że banki przejęły własność domów, których właścicieli nie stać na spłatę rat kredytowych z powodu podwyższenia stóp procentowych, to miliony Amerykanów przeniosły się pod mosty nie mając dachu nad głową??? NIE!!! Zamiast płacić ratę kredytową, będą płacić czynsz. Czy to w czymkolwiek zmieni ich realną siłę nabywczą??? NIE!!! Owszem stracą przedsiębiorcy budowlani – mniej się buduje. Ale czy przedsiębiorstwa w sektorze rolniczym, artykułów spożywczych, naftowym, komputerowym zmniejszają zatrudnienie, albo obniżają pensje? NIE!!!

Na prawdziwym rynku dokonałaby się naturalna alokcja naszego popytu – WYNIKAJĄCEGO Z NASZEJ REALNEJ SIŁY NABYWCZEJ OKREŚLONEJ WARTOŚCIĄ NASZEJ PODAŻY – w kierunku realnych towarów i usług, a nie „produktów finansowych”.

Tymczasem zwolennicy i przeciwnicy planu Paulsona nie kłócą się wcale o takie „detale”. Oni się kłócą o to, kto położy łapę na pieniądzach odebranych podatnikom. Sama zasada nie wzbudza specjalnych emocji. Państwo ma przynieść ratunek rynkom finansowym! Ale co to jest „państwo”??? „Państwo” w tym przypadku to nic innego jak urzędnicy państwowi! A czy krytykowany dziś powszechnie Alan Greenspan nie był aby urzędnikiem państwowym??? Więc dokonajmy subsumpcji: w miejsce: „państwo” wstawmy: „urzędnik”. Jak będzie brzmiało takie oto zdanie: „Urzędnicy mają przynieść ratunek rynkom finansowym”! Prawda że ładnie?

Cały dowcip polega na tym, że urzędnicy państwowi doskonale się rozumieją z „rynkami finansowymi” – bo to także urzędnicy, tyle że korporacyjni. Takie „klony”. Różnica między nimi polega na tym, że pierwsi zarządzają pieniędzmi podatników, a drudzy akcjonariuszy. Podobieństw zaś jest o wiele więcej. Po pierwsze i ci, i ci zarządzają nie swoimi pieniędzmi. Po drugie, akcjonariusze są dziś tak samo anonimowi jak podatnicy. Po trzecie, wywalenie urzędnika korporacyjnego jest dla akcjonariusza tak samo trudne, jak dla podatnika wywalenie urzędnika państwowego. Trzeba zdobywać większość, zawiązywać koalicje i sporo się natrudzić. Po czwarte, urzędnicy korporacyjni zajmują się tym samym co urzędnicy państwowi: robieniem wody z mózgu podatnikom-wyborcom i podatnikom-akcjonariuszom. Instrumenty są tylko inne. Urzędnik państwowy po pieniądze podatnika może wysłać policjanta. A urzędnik korporacyjny musi się bardziej natrudzić, żeby akcjonariusze sami mu tę kasę przynieśli. Ale jak już nie ma pomysłu – „formuła kredytów subprime uległa wyczerpaniu”, a próba pompowania kolejnej bańki surowcowej wzięła w łeb, to co się wtedy robi? Ano idzie się do kolegów urzędników (państwowych) i prosi, żeby wysłali do podatników policjantów.

Jeżeli już urzędnicy państwowi rąbną podatnikom tę kasę – to niech przynajmniej sami odpowiadają za to co z nią zrobią. Pomysł, żeby urzędnicy państwowi kasę od podatników wyciągnęli, i oddali ją „rynkom finansowym” jest kuriozalny. To tak samo jak z OFE: podatnicy muszą płacić, a zysk z operacji mają akcjonariusze OFE i ci, którzy biorą w OFE pensje.

Określenia „rynki finansowe” nadużywam z lubością, bo zaobserwowałem, że jeszcze nie tak dawno ciągle pytano przedstawicieli „rynków finansowych”, jak zareagują „rynki finansowe” na to, czy na tamto. A od kilku dni jest chyba cenzorski „zapis” na to określenie. W każdym razie przedstawiciele „rynków finansowych” nie są pytani jak zareagują „rynki finansowe” na sytuację na „rynkach finansowych”. I to jest w tym całym bajzlu pewna pociecha.

Skomentuj

*
Udowodnij, że jesteś człowiekiem (nie jesteś skryptem spamerskim). Wpisz słowo-klucz, prezentowane na obrazku.
Anti-Spam Image


Komentarze: 29

  1. ururu | 2008-09-26 15:37 | IP: 83.12.15.*

    Powinien Pan to przetłumaczyć na angielski i wysłać do 300 mln zdebilałych pożeraczy hamburgerów:-)

  2. JZ | 2008-09-26 16:08 | IP: 83.13.244.*

    wyśmienite i trafne. ale niestety to wołanie na puszczy.

  3. Outsider | 2008-09-26 16:11 | IP: 79.188.6.*

    Typowe myślenie wolnorynkowe - Sznowny Pan ma rację - rezerwy federalne w żadnym wypadku nie powinny być uwolnione, państwo (w tym urzędnicy i polecam etymologię słowa) nie powinno ingerować w rynek i postąpić dokładnie tak samo jak przed wielkim kryzysem na początku ubiegłego wieku.
    Trzeba pozwolić, zeby rynek wyeliminował słabe ogniwa (banki i domy finansowe które traca płynność) i sam się zrównowazył :)
    Tysiące ludzi znów stracą pracę i będą mieli do spłacania nie raty kredytów a czynsz o którym sam pan wspomniał - tyle, ze nie będą mieli z czego ich płacić :)
    Ale co tam - rynek jest wazniejszy od człowieka :)

    Konkludując - autorowi życzę od serca, żeby jego kiedyś rynek potraktował w sposób jaki sugeruje dla innych :)

    Powodzenia!

  4. tomasz | 2008-09-26 16:15 | IP: 212.160.156.*

    Panie Gwiazdowski.
    TEORETYCZNIE masz Pan racje,
    W ksiazkach tak stoi - to fakt.
    Ale zycie to nie ksiazka- i ona nie pisze zycia tylko zycie pisze ksiazke,
    Polski Guru ekonomiczny- LB - jak dzis pamietam jego wywiad dla TVP gdy byl ministrem finansow - pokazujac reka w kierunku okna swwego gabinetu - stwierdzal
    , ze tylko ludzie zlej woli mowia o duzych obszarach nedzy i ubostwa w Polsce
    albowiem kiedy ON spoglada przez okno i widzi TAAAKIE auta , to jest to ewidentny dowod zadajacy klam informacjom o biedzie w Kraju.
    Mozna i tak.
    Tylko ze Panie Robercie nie sztuka utonac trzymajac w reku transparent o wiernosci do konca regulom wolnego rynku i ekonomii wolnorynkowej w krystalicznie czystej postaci.
    Wie pan dlaczego? Mysle, ze Pan wie tylko w ferworze dysputy pomija to a mianowicie:
    WOLNEGO RYNKU NIE BYLO, NIE MA I NIGDY NIE BEDZIE.
    Jezeli uwaza Pan inaczej - to prosze o konkretny przyklad.
    Pozdrawiam.

  5. Pełek | 2008-09-26 16:18 | IP: 83.5.243.*

    Myślisz, że by zrozumieli?

  6. okno | 2008-09-26 16:19 | IP: 83.3.6.*

    Po Outsiderze i tomaszu jestem pewien że nie zrozumieją.

  7. Outsider | 2008-09-26 16:21 | IP: 79.188.6.*

    300mln zdebilałych hamburgerożerców wypracowało więcej niż 40 mln zakompleksionych polaków…

    I nawet patrząc na te 300mln z zaoceanicznego dystansu radze pamiętać o tym które giełdy maja najwiekszy wpływ na rynek globalny i jakie moga być skutki zadziałania mechanizmu rynkowego w postaci eliminacji 300mln państwa jakim są USA.

    Jeśli te 300mln sobie nie poradzi to reszta też pójdzie na dno… prędzej niż by to się wydawało.

  8. Prosiak | 2008-09-26 16:38 | IP: 213.134.151.*

    Outsider puknij się centralnie w łepetynę. Jedyny “merytoryczny” zarzut jaki potrafisz sformułować wobec autora to że myśli “wolnorynkowo” ???
    A co do USA:niezależnie od tego ile tam milionów ludzi je hamburgery, oni i tak zbankrutują, a jedyne co mogą wybrać to formę egzekucji. Wybierają tą “mniej bolesną” (a ściślej: mniej bolesną dla elitek, a bardziej bolesną dla przeciętnych zjadaczy szybko drożejących - już wkrótce - hamburgerów).

  9. HeS | 2008-09-26 16:52 | IP: 83.29.186.*

    @Tomasz:

    Teoretycznie 2+2=4, ale wiemy, że prawnicy, finansiści, politycy potrafią z tego zrobić w zależności od potrzeb od 0 do 100 mln. Z tego nie wynika, że powinniśmy się z tym zgadzać i milczeć.

  10. czyt. | 2008-09-26 17:37 | IP: 81.168.250.*

    W powyższej układance brakuje mi paru klocków, nie winię za to autora ponieważ żadna prasa finansowqa / obcojęzyczna też/ nigdy o tym nie wspomina.
    Ale do rzeczy, spróbujmy metodą policyjną:

    założenie:

    kiedy powstają produkty stryktyzowane?

    -ano wtedy gdy wyczerpuje się prosta kreacja pieniądza stosowana przez banki - powiedzmy w stosunku 1:10 / czyli z 1 depozytu 10 kredytów, oczywiście w skrajnym uproszczeniu/ - dalszej kreacji zabrania prawo /też w skrajnym uproszczeniu/.

    -trzeba znaleść “inwestora”, który kupi /da gotówkę/ za wykreowane przez banki aktywa /już te zlewarowane 1:10/, a one zajmą sie dalszą produkcją - czyli kreowaniem pieniędzy /aktywów/ i zwiększą dźwignię finansową o kolejne x razy.

    -jak ludzie wezmą kredyt to dom już jest wybudoway /w przeciwieństwie do byłych “demoludów”, tam aż takich niepoważnych historii nie robią/ -czyli developer gotówkę otrzymuje, płaci wykonawcy itd. - nawet w przypadku spadku ceny nieruchomości to środki zostają na rynku “ktoś jest zarobiony”.

    dane:
    - przyczyna podstawowa - spadek wartości aktywów /zwłaszcza strukturyzowanych/
    -skoro taki szum się zrobił to ktoś lub coś bardzo ważnego musiało dostać w skórę

    szukane:

    kto zainwestował w te aktywa, kto jest tym tajemniczym “inwestorem”?

    1. Ludzie /kredytobiorcy/ jak autor w zasadzie wykazał nie stracili, a czasami nawet zyskali - czyli to nie o nich chodzi, tym bardziej , że oni nie mają wpływu na środki przekazu, ani na działania klonów, a skoro biorą kredyt to nie inwestują w cudaki /produkty strukturyzowane/

    2. Klony /państwowe i korporacyjne/ jak autor wykazał nie są stratne - tak czy inaczej funkcjonują dalej, wynagrodzenie dostają, a że czasami wylecą z roboty - zwłaszcza te drugie, ryzyko zawodowe - to nie o nich chodzi

    3.Czyli stracił tajemniczy “inwestor” - gruby inwestor, który ma wpływ na wszystko od klonów począwszy a na polityce skończywszy - a on nie może stracić. Inwestor , który ma tyle gotówki, że nie wie co z nia zrobić i kupuje byle co byle dawało z 10 % rocznie, nawet takie cudaki jak różne CDS…

  11. A.L. | 2008-09-26 19:06 | IP: 24.209.141.*

    Cytuje:”Czy z tego powodu, że banki przejęły własność domów, których właścicieli nie stać na spłatę rat kredytowych z powodu podwyższenia stóp procentowych, to miliony Amerykanów przeniosły się pod mosty nie mając dachu nad głową??? NIE!!! Zamiast płacić ratę kredytową, będą płacić czynsz. Czy to w czymkolwiek zmieni ich realną siłę nabywczą??? NIE!!! Owszem stracą przedsiębiorcy budowlani – mniej się buduje. Ale czy przedsiębiorstwa w sektorze rolniczym, artykułów spożywczych, naftowym, komputerowym zmniejszają zatrudnienie, albo obniżają pensje? NIE!!! .”…

    NIE!! Pan jednak nie ma pojecia o czym Pan pisze

  12. JAKUBINKI | 2008-09-26 20:21 | IP: 87.205.236.*

    Oki ,ale co pan powie na temat globalizacji ,czy aby ona nie jest temu winna ,przecież jak coś się wali to szuka się winnych ,a ojców sukcesu wiadomo że jest wielu. pozdrawiam.

  13. kp | 2008-09-26 20:29 | IP: 85.222.86.*

    > ururu
    Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Tak się składa, że właśnie w USA Kongres zalewają e-maile i telefony ludzi protestujących PRZECIWKO kosztownemu planowi naprawczemu. Jestem przekonany, że w Polsce znalazła by się ledwie garstka, która zresztą szybko zostałaby zakrzyczana…

  14. zxc | 2008-09-26 20:35 | IP: 83.8.236.*

    Dla mnie rewelacja - więcej takich ludzi i byłoby normalnie .

  15. ururu | 2008-09-26 21:23 | IP: 91.94.185.*

    Oczywiście z hamburgerożercami to słowna prowokacja (co najmniej niesprawidliwa w co najmniej wielu przypadkach), jednak np:
    1. mimo wielu prób w USA nie udało się wprowadzić obowiązku informowania klienta o warunkach kredytu w jakikolwiek czytelny sposób, więc banki mogły i mogą rżnać hamburgerożerców ile wlezie i tak się nie pokapują (bo się prawie nie da), to tylko jeden z przykładów - działają według zasady: im bardziej ogłupiały klient tym lepiej ZERO jakiejkolwiek etyki.
    2. symptomy problemu znane są od dawna i NIKT ani z finansjery czy administracji nie kiwnął palcem przede wszystkim z pazerności (lub co gorsza z GŁUPOTY - niestety ta opcja wydaje mi się coraz bardziej prawdopodobna),
    3. wybranie Busha to błąd, a na 2 kadencję to super błąd, hamburgerożercy zostaliście zmanipulowani jak stado baranów. To w znacznym stopniu administracja buszmeńska przyczyniła się do upadku, a nie Greenspan - wbrew pozorom. Polecam książkę Greenspana może coś rozjaśni… Pomiędzy zdaniami ukryte tam są prawdy o buszmenach. PRowcy pod sąd, kłamstwa mają granice.

    I dalej:

    domy tych co nie mogli spłacać kredytu już zostały odebrane - stoją i niszczeją ponieważ nie ma ich kto ochronić przed dewastacją, teraz tym ludzim trzeba zabrać po 3000 na głowę na plan RATOWANIA PRYWATNYCH BANKÓW z ich kadrą zarządzającą, która JEST ODPOWIEDZIALNA za zaistniałą sytuację. Ci którzy mieli dostateczną wiedzę potencjał i umiejętności (to już tylko pradopodobnie) ZOSTANĄ OCHRONIENI! To nie jest plan ratowania “rynków finansowych” tylko MEGAZŁODZIEJSTWO. Nie powiem już o zyskach tych co bedą wiedzieć kto dostanie, a kto nie.
    Temu dała, temu dała, a temu frrr poleciała!

    Amerykańska finansjera przekonuje nas jaki to będzie kryzys. Ano będzie, 2 tygodnie bankructw, 1 miesiąc megaspadków i hossa.
    USA to potężny kraj, ale nie finansjerą, bo to rozkładający się trup, tylko ludźmi i ich potencjałem.

    Ktoś myśli, że po wprowadzeniu planu coś zyskamy? Najwyżej rozmycie klęski w czasie. I tak zbankrutują ponieważ kapitał zaufania do finansjery USA się wyczerpał, a to jest najważniejszy kapitał.
    Powierzylibyście IM swoje pieniądze? Ja nie.

  16. Observer | 2008-09-26 21:31 | IP: 79.203.158.*

    Gratuluje, bardzo trafnie ocenil Pan sytuacje. Niestety wielu analitykow zapomina a podstawowych zalozeniach i prawach ekonomi. Dopisuje sie do rady aby Pan przetlumaczyl to na j.angielski “… and publish it on the first page of Wall Street Journal…”

  17. pit_bb | 2008-09-26 22:50 | IP: 62.87.191.*

    System kręcenia lodów się zawalił. Teraz kolesie chcą dostać kasę którą przewalili na dźwigniach finansowych.
    Paulson to przeciż były prezes Goldmana. Jak to się widzi to są poprostu jaja. Największy rabunek w biały dzień.

  18. kosiarz4 | 2008-09-26 23:38 | IP: 81.168.239.*

    W końcu czytam coś sensownego!
    Wyobraźmy sobie taką sytuację:
    Facet ma kupę szmalu i pożycza pieniądze na procent ludziom w jakimś małym hermetycznym miasteczku. Na początku robi to np. na 10% rocznie ale pożycza tylko tym, o których wie, że mają dobrze płatną pracę. Zarabia, ludzie spłacają powoli . Wszyscy są zadowoleni. Ale po jakimś czasie gościowi zaczyna być mało, bo przecież w międzyczasie zatrudnił księgową, kierowcę, sekrtarkę no i sam chciałby zarobić więcej. Zaczyna pożyczać tym, co zarabiają mniej. Przyjmuje założenie że może ktoś jednak mieć w tym środowisku problemy ze spłacaniem więc na to konto dla pokrycia ewentualnych strat pożycza na większe ryzyko ale i na większy procent np. 25%. Z czasem zaczyna ryzykować coraz bardziej i pożycza nawet bezrobotnym ale już na horendalnie wysokim procencie, co wiadomo, że musi sie skończyć klapą.
    Zadaję pytanie:
    Czy w związku z tym, że facet zatrudnił do swoich interesów pół miasteczka należy ratować jego biznes? Czy aby na pewno jest stratny? Przecież wcześniej ludzie mu płacili raty z odsetkami. Czy w związku z tym każdy mieszkaniec ma włożyć gościowi do kieszeni po kilkanaście tysięcy dolarów .
    A o Amerykanów bym się aż tak nie martwił. Oni od dawna pokazują jak się powinno inwestować. Jest to jedyny taki kraj w którym po serii fatalnych danych z gospodarki giełdy zaczynają rosnąć, a rodzima waluta zyskuje na wartości (przykład z czwartku - ale takich nonsensownych zachowań i czwartków znajdziecie mnóstwo).

  19. mati | 2008-09-27 0:04 | IP: 158.75.81.*

    oczywiście każdy Was ma troche racji i trochę sie myli. I cokolwiek się zrobi to zwolennicy tego rozwiazania będą to chwalić a przeciwnicy ganić. Więc póki gadamy a nie robimy możemy tylko gdybać.
    A osobiście zgadzam sie z autorem.
    Ameryka sobie poradzi, bankructwo im nie grozi, a ludzie, którzy ich krytykują nigdy tam nie byli (przeważnie) i nikogo zza oceanu nie znają. Także Panowie i Panie zajmijcie się swoimi sprawami a im pozwólcie robić swoje. Bo kryzys napedzany jest przez media na potrzeby kampanii reklamowej i w ogole żeby można o czym mówić. Bo merytorycznej debaty w mediach to nie słyszałem od lat :(

  20. stefan | 2008-09-27 0:26 | IP: 91.94.145.*

    ale trzeba wołać choćby i na puszczy. Ktoś(my) usłyszy nawet jeśli nie jest decydentem.
    Do Outsidera jaki tytuł taki komentarz!!!!!! to 1
    A po 2 jeśli ja coś , przepraszam , spierdolę to ponoszę tego konsekwencje czyli: idę do pierdla, tracę pieniądze , lub pracę czy inne zajęcie itd………………Tak czy nie? a reszta co ma dostać aprowizację???????? a k…. za co?????
    oczywiście człowiek jest najważniejszy ale jeśli próbuje nas (też ludzi) zrobić w jajo to dlaczego mamy się dawać(za nasze pieniądze) i płacić za nie nasze winy, błędne decyzje?

  21. kasztan | 2008-09-27 1:08 | IP: 92.244.47.*

    …nie należy martwić się, że koń jest ślepy lecz ładować furę, bo koń i tak pociągnie. Tryliony dolarów powracają z zagranicznych inwestycji do USA, globalne spowolnienie gospodarki obiża popyt na surowce, dolar idzie w górę i pójdzie mocno w górę a u nas do drzwi już puka klapa..:)

  22. HeS | 2008-09-27 16:15 | IP: 83.9.139.*

    @Kasztan: “Tryliony dolarów powracają z zagranicznych inwestycji do USA”.

    Jest to oczywiste. Kto posiada US$, chce je wydać. A gdzie może je wydać, jak inni nie chcą ich brać (bo mają kupe swoich zapasów $). Powrót US$ do Ameryki to próba zamiany tego papieru na coś realnego i wartościowego. Chiny, Japonie, kraje arabskie muszą ostrożnie upłynniać swoje zapasy $, by nie spowodować paniki ogólnoświatowej i zbyt szybkiego spadku wartości tej waluty. Mówienie że $ będzie się umacniał w miarę jak FED będzie dodrukowywał jest chyba jakimś zaślepieniem. Twierdzenie, że US$ się wzmocni po wydrukowaniu z powietrza 700 mld oznacza, że w takim razie chyba bardziej się wzmocni po wydrukowaniu 7000 mld (jak będzie za mało to na wzmocnienie dodrukujemy jeszcze 1mln mld :)

  23. kosiarz4 | 2008-09-27 22:14 | IP: 81.168.239.*

    Są dwie możliwości:
    1. Zatwierdzają plan. Na rynku pojawia się sporo pachnących farbą dolarów. No to jak będzie ich więcej, to wartość USD powinna spadać.
    2. Nie zatwierdzają planu. Będzie szok i płacz, bo gospodarka zagrożona. Dolar tym bardziej powinien tracić na wartości.
    Czyli logicznie rozumując niezależnie od tego, co tam uradzą waluta wujka Sama powinna tanieć.
    Ale oczywiście tłum zdecyduje inaczej, bo tak naprawdę niewiele go to obchodzi i robi tak jak mu grube ryby światowej finansjery podyktują.
    A swoją drogą jeżeli faktycznie państwo zacznie przejmować udziały w bankach w zamian za wykup toksycznych aktywów, to w przyszłości będą mieli jak się rozliczać z tymi , którzy kupili obligacje za olbrzymie sumy (np. Chiny). Czyli prędzej czy później i tak Azja wykupi ich gospodarkę…………

  24. maturzysta2008 | 2008-09-28 10:43 | IP: 217.70.60.*

    Szkoda że nie chce się pan zająć polityką. Przydaliby się na wiejskiej jacyś ludzie mający pojecie o ekonomi i zdrowe podejście do gospodarki. A tak jesteśmy skazani na tych ekonomicznych analfabetów.
    Pozdrawiam

  25. lesec79 | 2008-09-29 21:11 | IP: 83.21.55.*

    No to ma Pan postawione na swoim Planu Paulsona nie będzie jak się podoba S&P?

  26. zaqu | 2008-09-30 8:53 | IP: 213.155.170.*

    Pan Robert, jak wielu innych, wybrał bycie komentatorem i to zarówno w dziedzinie ekonomii jak i w dziedzinie polityki. To wygodniejsze i bezpieczniejsze niż bezpośrednie narażanie się utratę popularności przez daną partię czy ugrupowanie. Zawsze zachowujemy gotowość do wynajęcia się dla pełnienia określonych funkcji lub misji, np. przewodniczącego Rady Nadzorczej ZUS-u (p. Gwiazdowski za PiS-u).

  27. Jarosław Mudel | 2008-10-02 8:41 | IP: 81.15.236.*

    logiczne ale nie prognostyczne.

  28. Mirosław | 2008-10-03 23:56 | IP: 82.146.248.*

    Dla mnie jest oczywiste,że “kręcenie lodów” na państwowej [ czytaj podatników] kasie jest mechanizmem oczywistym i znanym nie tylko w USA. Problem polega tylko na tym, jak podatnikom wytłumaczyć,aby uwierzyli,że takie działanie jest w ich interesie. Pieniądze, które chce władza USA przenieść z kieszeni podatnika do kieszeni właścicieli prywatnych banków są olbrzymie.K toś na tym zyska, wiadomo kto, a ktoś straci, także wiadomo - podatnicy.Dlaczego tę operację przeprowadza się dopiero teraz? Dlaczego nie podjęto działań profilaktycznych w minionym roku,czy w I połowie br. kiedy już było głośno o kryzysie finansowym w stanach? Otóż operacja “kręcenia lodów” zaczęła się w tuż przed wyborami prezydenckimi. To bardzo dobry moment.Firmuje ją stary prezydent USA, bardzo dokładnie zorientowany w problemie i na niego ewentualnie spadną gromy, gdy coś się nie powiedzie.Ale jego już nie będzie, będzie liczył odsetki od lokat, bowiem przysłużył się wielu bankom. Nowi kandydaci nie są zorientowani we wszystkich szczegółach, gdyż są zajęci kształtowaniem własnego wizerunku, ale każdy z nich chce się przysłużyć krajowi choćby po to, aby zyskać kolejne wyborcze głosy, więc poprze każdy plan, który zbyt głośno nie jest komentowany negatywnie.Skok na kasę więc się powiedzie, a rynki finansowe będą żyły własnym życiem. Powstaną nowie fortuny,a te co już są znacznie się powiększą.
    Niepokojącym jest jednak jakie wnioski wyciągną banki w Polsce z doświadczenia operacji jaką przeprowadza się w stanach. Czy i one, wspólnie i w porozumieniu nie dokonają skoku na kasę? To logiczne,że taka operacja “kręcenia lodów’ na polskich podatnikach może się udać tym bardziej,że nasza władza, mówiąc delikatnie, nie zbyt orientuje się co jest grane i słucha tych, którzy wiedzą więcej, a więc jest podatna na manipulacje. Już jest głośno o sytuacji polskich banków. Wszyscy ważni uspokajają, ale komentarze do ich wypowiedzi dają jednoznacznie do zrozumienia,że nie jest różowo i wszystko może się zdarzyć. Grunt pod skok na kasę jest więc ubijany, tym bardziej,że komentarze z GPW kolor czerwony na WIG-ach uzasadniają sytuacją w USA i wszyscy do tego przekrętu przywykli. Na wzrost i spadek indeksów nie mają wpływu polscy bezrobotni ale bezrobotni w USA. Nie maja też wpływu polskie wskaźniki gospodarcze, ale wskaźniki w USA tak, jakby polska gospodarka była częścią składową gospodarki stanowej. Można więc przewidzieć,że kolejnym etapem skoku na kasę będzie nakręcanie spirali zagrożeń, co już powoli widać w mediach: gospodarka zwalnia, fundusze emerytalne słabną, bank taki a taki sprzedaje miliardowe nieściągalne długi..itd. Poczekajmy więc na dalszy rozwój sytuacji, okaże się czy mam rację.

  29. Pinio | 2008-10-07 14:09 | IP: 193.110.228.*

    Zamiast pompowac 700 mld $ państwo powinno w USA wprowadzac doplaty do rat kredytow zagrozonych. W ten sposob zachowa sie kontrole nad darowanymi pieniedzmi i trafia one bezposrednio w sedno problemu. Pomoze sie w ten sposob zwyklym obywatelom w obliczu rosnacych rat udzielonych juz kredytow. Kredytobiorca, ktory zdecydowal by sie na doplaty ze strony panstwa musialby sie zobowiazac, ze nie sprzeda nieruchomosci w przeciagu np. 10 lat - w przeciwnym razie musi zwrocic wszystkie doplaty. Darowanie pieniedzy bezposrednio prywatnym bankom jest marnotrastwem, burzy rownowage i porzadek (piniowaty@poczta.onet.pl)