Robert Gwiazdowski

Gospodarka klasycznie

Archiwum: maj 2008

2008-05-30 17:10

NAGRODY “PRZYJAZNEGO PALIKOTA “

Na konferencji w Sejmie komisja „Przyjazne Państwo”, której przewodniczy poseł PO Janusz Palikot, który z tego tytułu przezywany jest „Przyjaznym Palikotem”, ogłosiła wyniki konkursu na najbardziej absurdalny polski przepis.

Obywatele swe propozycje najbardziej absurdalnych przepisów mogli przekazywać komisji do 30 kwietnia. Z ponad 28 tys. zgłoszonych przepisów Komisja wybrała grupę 10 absurdów, a autorów trzech pierwszych pozycji uhonorowano nagrodami. Osoby, które zgłosiły te przepisy otrzymają 3 tys. zł, 2 tys. zł i 1 tys. zł odpowiednio za 1, 2 i 3 miejsce.

Ciekawe tylko za co biorą pieniądze posłowie? Za uchylanie uchwalonych przez siebie samych głupot, które wskażą im obywatele?

Tytuł „absurdu nr 1” zajął przepis dotyczący prawa jazdy kategorii „D”. Ustawa o ruchu drogowym, z której pochodzi zapis, do końca 2007 r. była zmieniana już 67 razy, a istnieje od 11 lat.

Drugie miejsce zajęło rozporządzenie Ministra Infrastruktury wprowadzające płatne zaświadczenia o nieposiadaniu licencji na usługi transportowe. Osoby, które prowadzą działalność gospodarczą i mają samochód ciężarowy, a korzystają z niego tylko na potrzeby własne i firmy, muszą co roku uzyskać w powiecie zaświadczenie o tym, że nie mają licencji na prowadzenie usług transportowych. Takie zaświadczenie kosztuje od 100 do 500 zł, a samo wydanie odpisu to koszt od 20 do 40 zł.

Na „pudle” na miejscu nr 3 znalazł się przepis o rejestracji w sądzie strony internetowej, która jest aktualizowana częściej niż raz w roku, o którym wspominałem we wpisie „zostałem wydawcą”.


2008-05-27 14:40

TRIUMF POSŁA LIBICKIEGO W KOMISJI PETYCJI

Cuda się jednak zdarzają. I to przy zdecydowanym sprzeciwie Niemiec. Przeciwnicy budowy Gazociągu Północnego po dnie Bałtyku wygrali batalię w komisji petycji Parlamentu Europejskiego i przytłaczającą większością głosów przyjęli raport polskiego europosła Marcina Libickiego z PiS, który mówi o zagrożeniach ekologicznych związanych z tą inwestycją.

Do pierwotnej wersji raportu zgłoszono ponad 180 poprawek. Niektóre z nich całkowicie zmieniały jego wymowę. Jeden z niemieckich deputowanych proponował na przykład, by wykreślić zdanie wzywające Brukselę do zablokowania inwestycji na taką skalę. Ta poprawka została odrzucona. Raport stwierdza, że budowa gazociągu zagraża wielu gatunkom ryb i ptaków. Katastrofalne skutki może też mieć naruszenie składowisk broni z czasów II wojny światowej, zalegających na dnie Bałtyku. Należy więc ograniczyć skalę inwestycji, a najlepszym rozwiązaniem byłoby poprowadzenie gazociągu drogą lądową. Przyjęcie raportu w komisji petycji nie kończy jeszcze sprawy. Teraz dokument trafi pod obrady Parlamentu Europejskiego. W lipcu ma być głosowany na sesji plenarnej. Jeśli wtedy deputowanym uda się zachować krytyczny ton raportu, to Komisja Europejska, która do tej pory popierała budowę gazociągu, będzie musiała wziąć zastrzeżenia Parlamentu pod uwagę.

Jakie tego będą skutki? Gazprom będzie musiał wydać o wiele więcej pieniędzy na budowę gazociągu, bo żeby nie wiem jakie petycje uchwalili eurodeputowani na wniosek posła Libickiego, przez terytorium Polski na pewno nie wybuduje ZAMIAST po dnie Bałtyku. Mógłby jedynie OBOK – a to czyni pewna różnicę. Powstaje tylko pytanie, co z gazociągiem z Polski do Danii i Szwecji? On też miałby być poprowadzony drogą lądową, żeby nie zagrażać wielu gatunkom ryb i ptaków????? :) :) :) :) :)

 


2008-05-27 12:20

PAŃSTWO PRAWA PO NASZEMU

Pan prezydent Kaczyński po powrocie z Gruzji, tak był chyba podniecony faktem, że prezydent Saakaszwili sam go odwiózł na lotnisko samochodem, że mu natychmiast rozum odmówił posłuszeństwa, bo jak powszechnie wiadomo, mężczyzna ma za mało krwi, żeby oba jego najważniejsze organy mogły w tym samym czasie pracować z taką samą  wydajnością.

Ja tam się na polityce nie znam, dlatego jej nie komentuję. Ale muszę przyznać, że nasz pan prezydent w Gruzji „pokazał jaja”. Takie zdecydowane wystąpienia się głowom państw współczesnych raczej nie zdarzają. Ale jak tylko pan prezydent wrócił do Pałacu Namiestnikowskiego, zachował się jak prawdziwy namiestnik i oświadczył, że co prawda pana premiera Marcinkiewicza podsłuchiwać nie kazał [co mu ten niedawno zarzucił przypominając sobie o tym fakcie dopiero po tym, jak go Prezes NBP i faworyt pana prezydenta odwołał z Londynu] – ale za to „kazał go wyrzucić”. A to już nie jest kwestia polityki, tylko prawa! Politycy PiS – całkiem słusznie – przejechali się ostatnio jak po burej suce po kilku wyrokach sądowych – między innymi tych dotyczących uniewinnienia sędziów sądzących w stanie wojennym na podstawie bezprawnego dekretu o stanie wojennym, czy odsyłających do IPN akt oskarżenia przeciwko autorom stanu wojennego z nakazem przesłuchania w charakterze świadka miedzy innymi lady Thatcher. Ale przecież Pan Prezydent sam jest profesorem prawa. I jest jednym z tych, którzy za taki a nie inny stan tego prawa ponoszą odpowiedzialność. No bo w jakim trybie konstytucyjnym Pan Prezydent „kazał”??? „Wyrzucić”??? W zasadzie Pan Prezydent sam się przyznał do złamania Konstytucji!

A jest takie mądre anglosaskie powiedzenie: „Nie mów co myślisz – myśl co mówisz!!!” Specjalnie podaję w wersji polskiej – może ktoś da panu prezydentowi do przeczytania.


2008-05-27 1:30

SPRAWIEDLIWE WYNAGRODZENIA MANEDŻERÓW A BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE

Europa zamierza zintensyfikować walkę z nierównościami społecznymi. Zaczęli Niemcy. W Bundestagu przedstawiony został raport Ministerstwa Pracy, według którego aż 13% Niemców żyje w biedzie, a drugie tyle może w nią popaść. Sposób na rozwiązanie tego problemu wskazali ministrowie finansów Unii Europejskiej (w ich gronie musiał być też chyba i polski minister, aczkolwiek źródła milczą na ten temat). Ich zdaniem brakujących pieniędzy na świadczenia socjalne należy poszukać w kieszeniach menedżerów, których średnia płaca to 274 tys. euro rocznie, co w zestawieniu z emeryturą na poziomie 800 euro jest szokująco niesprawiedliwe.

„Skoro nadchodzi kryzys ekonomiczny, nie możemy apelować do ludzi o zaciskanie pasa i jednocześnie akceptować skandalicznie wysokich zarobków tych, którzy i tak żyją w luksusie” – powiedział premier Luksemburga i szef grupy Euro Jean-Claude Juncker. Holandia chce wprowadzić wyższy podatek dla firm, które finansują krociowe odprawy menedżerów, a jednocześnie zwalniają pracowników, by redukować koszty. Projekty ustaw już trafiły do parlamentu.

Holendrzy mają akurat rację, ale tylko w odniesieniu do spółek giełdowych. Tam gdzie jest prawdziwy właściciel, nigdy nie zgodzi się na bajońskie odprawy dla prezesów, którzy narobili mu długów – jak choćby tuzy rynku finansowego na kredytach hipotecznych. Takie rzeczy zdarzają się tylko w przypadku pozbawionych rzeczywistej kontroli korporacji giełdowych. Ale jak zwykle dziecko zostanie wylane z kąpielą – europejscy politycy dobiorą się do kieszeni wszystkich menedżerów. W imię sprawiedliwości społecznej oczywiście. I tylko się zastanawiam, po co było obalać komunizm? Przecież w nim takich niesprawiedliwości nie było?

Na wszelki wypadek Royal Dutch Shell (oczywiście ustami swoich menedżerów – bo jakżeby inaczej) zapowiedział, że po wprowadzeniu takich rozwiązań po prostu przeniesie swoją siedzibę poza granice Holandii. Proponuję jak najszybsze zniesienie podatku dochodowego – może przeniosą siedzibą Shella do Polski i rozwiążą Panu Prezydentowi Kaczyńskiemu problem „bezpieczeństwa energetycznego Polski”. Aczkolwiek może nie tak do końca, bo nie wiem, czy kolejni prezesi Orlenu załapali by się w Shellu do roboty – bo przecież u nas głównym wyznacznik  „bezpieczeństwa energetycznego” jest to, że „górą nasi”. Ale z drugiej strony nie wiem, czy menedżerowie z Orlenu poszliby do roboty w takim Shellu za te głupie 274 tys. euro rocznie :)


2008-05-23 22:50

“ZIMA Z WYPISÓW SZKOLNYCH “. KONSTANTY ILDEFONS TUSK

Mimo, że maturę zdawałem jeszcze bez „klucza” to i tak czasami człowiek uświadamia sobie braki w wykształceniu. Albo jemu uświadamiają. Otóż, od jednego z prezesów spółek z większościowym udziałem Skarb Państwa, dostałem wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego z 1936 roku, „Zima z wypisów szkolnych”. Prezes pozostanie anonimowy, bo przepełniony miłością do wszystkich Premier Tusku, mógłby jednak nie zrozumieć subtelnego dowcipu. A właśnie, gdy Pan Premier wygłaszał dziś przemówienie z okazji półrocza swojego rządu, i chwalił się jego sukcesami, przypomniało mi się, co napisał mistrz Ildefons:

 

„Któż to tak śnieżkiem prószy z niebiosów?

Dyć oczywiście pan wojewoda;

módl się, dziecino, z całą krainą –

niech Bóg mu siły doda;

śnieżku naprószył, śnieżek poruszył

dobry pan wojewoda.

 

A któż na szybach maluje kwiaty,

 czy mróz, czy mróz, dziecino?

Nie, to rączuchną dla siebie, żabuchno,

starosta ze starościną;

srebrzyste prążki, listki, gałązki

dla ciebie, dziwna dziecino.

 

A któż te śliczne zawiesił sople

za oknem u okapu?

Czy może także mróz niedobry

swą fantastyczną łapą?

Nie, moje złoto, to referenci,

podkierownicy, nadasystenci

nocą nie spali, hurra! wołali,

sople poprzyklejali.

 

Hej, tam w Warszawie jest pan minister

siwy i taki miły,

przez okno rzuca spojrzenia bystre,

bo chce, by dla ciebie były

zimą sopelki, śniegi i lody:

wszystkie zimowe wygody.

 

Jeżeli tedy sanki usłyszysz i dzwonki ich tajemnicze,

wiedz: to minister w skupionej ciszy

nacisnął taki guziczek,

że gwiazdki dzwonią i gwiazdki lśnią

nad miastem i nad wsią.”

 


2008-05-21 16:50

NOWY SOJUZ NAFTOWY…

Wczoraj pomyślałem sobie, że dawno nic nie pisałem o tak zwanym „bezpieczeństwie energetycznym”… Temat był ważki dla PiS-u, a teraz sprawa ucichła. Sam premier uznał, że jest ona na tyle nieważna, że siebie samego uczynił szefem zespołu zajmującego się tą problematyką. Ale może Premier usłyszał, że w Ameryce Łacińskiej znaleźli ropę i właśnie w tej sprawie pojechał do Peru…, więc zarzuty PiS o „nieróbstwo” są niczym nieuzasadnione.

Ale proszę bardzo dziś mamy wiadomość, że Ukraińcy chcą, abby na czwartkowo-piątkowym „szczycie energetycznym” w Kijowie zapadła decyzje o powołaniu „mieżdunarodnoj”  organizacji z udziałem Ukrainy, Polski, Republik Bałtyckich, Gruzji i Azerbejdżanu, która miałaby wspólnie zająć się przesyłaniem ropy przez planowany od dawna rurociąg Odessa - Brody - Gdańsk. Ma ona mieć własny sekretariat i nawet bank pozyskujący pieniądze na inwestycje oraz firmę własną firmę ubezpieczeniową, która miałaby ubezpieczyć całość przedsięwzięcia. Pomysł Ukraińców spodobał się bardzo - a jakże - w kancelarii Pana Prezydenta Kaczyńskiego. Mariusz Handzlik, dyrektor biura spraw zagranicznych w Kancelarii Prezydenta, oświadczyła, strona polska „zaproponuje grupę zadaniową, która zastanowi się, jak zaproponować ten projekt Unii, by był on do realizacji w oparciu o unijną “Kartę energetyczną ” i wspólną politykę energetyczną Unii.

Bardzo mi się ten pomysł „zaproponowania grupy, która zastanowi się, jak zaproponować projekt” spodobał. A już najbardziej „stworzenie sekretariatu”, własnego „banku” i „firmy ubezpieczeniowej”. Wybory prezydenckie w Polsce już za dwa lata, trzeba przygotować jakieś spadochrony…

Mam pomysł… może niech od razu wybudują w Brodach rafinerię. Albo odkupią od Orlenu Możejki. Przynajmniej prezes Heydel-Krawiec będzie miał jeden problem z głowy…

 

 


2008-05-13 13:40

I ZNOWU WYNIKI ORLENU

W czwartek PKN ORLEN opublikuje wyniki I kwartału. Analitycy ankietowani przez agencję ISB PKN prognozują osiągnięcie 350-763 mln zł skonsolidowanego zysku netto wobec 49 mln zł zysku w analogicznym okresie 2007 roku.

Generalnie nasuwają się dwie uwagi: co do prognoz analityków i co do wyników Orlenu.

Otóż różnica w prognozach analityków wynosi… 118%

„Poprawa” wyników Orlenu w stosunku do „analogicznego okresu 2007 roku” wynika głównie z zysku wykazanego na przerobie zmagazynowanej ropy (dodatni efekt LIFO 350 mln zł) oraz z dodatnich różnic kursowych wykazanych na zaciągniętych kredytach walutowych. Gdyby nie wzrost cen ropy naftowej koncern najprawdopodobniej wykazałby STRATĘ w segmencie rafineryjnym.


2008-05-13 13:10

DR G.

Wczoraj pan prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził zaskoczenie informacjami, że kardiochirurg Mirosław Garlicki (do niedawna Mirosław G.) otrzymał propozycję pracy w PRYWATNYM szpitalu w Krakowie. Zdaniem Kaczyńskiego, jest to przykład „rozkładu norm moralnych w Polsce”.

Uprzejmie informuję pana prezesa, że w PRYWATNYM przedsiębiorstwie można zatrudniać kogo się chce. Zupełnie inaczej niż, na przykład, w PZU :)

Oczywiście państwo może odebrać panu doktorowi Garlickiemu prawo wykonywania zawodu, dostęp do wykonywania którego jest przez to państwo limitowany. Ale jakbym miał mieć jakąś skomplikowaną operację serca i z jakichś powodów musiałbym ją zrobić w Polsce, to nie jest wykluczone, że bym się zwrócił do doktora Garlickiego. Jak on już będzie operował w prywatnym szpitalu, to mi wystawią fakturę i nie będę się musiał stresować, czy w kopertę włożyłem tyle, ile trzeba, czy za mało, czy może niepotrzebnie za dużo – bo takie nerwy są niezdrowe dla serca :)


2008-05-11 11:30

FIKU MIKU JUŻ W… SZPITALU

Długi szpitali wobec państwa zostaną umorzone. Na spłatę reszty państwo zaciągnie kredyt. Jakiś „anonimowy” informator (ciekawe co to za tajemnice zdradzał, że koniecznie musi pozostać anonimowy) poinformował Gazetę Wyborczą, że w środę w kancelarii premiera odbyło się spotkanie, na którym  „Premier po raz pierwszy przyznał rację tym, którzy mówili, że reforma służby zdrowia nie uda się bez oddłużenia. Wcześniej nie chciał o tym słyszeć”. Dotychczas Tusk powtarzał, że najpierw trzeba uszczelnić system finansowania zdrowia, a dopiero potem mówić o dodatkowych pieniądzach dla szpitali. Jeśli tak rzeczywiście było, to Pan Premier miał, wyjątkowo, rację. Kto zatem i jak przekonał go, żeby zdanie zmienił? Podobno zadłużonych szpitali nikt nie kupi? A to może spróbować? Podobno dobry polityk nigdy nie mówi „nigdy”. Więc dlaczego dobrzy politycy PO, mówią, że „nigdy” się nie uda normalna prywatyzacja?

Długów szpitali jest ok. 10 mld zł. Z czego 40-50 proc. to należności wobec skarbu państwa (ZUS, PFRON itp.). One zostaną umorzone. Reszta to nieopłacone faktury za leki, prąd, sprzęt – twierdzi rozmówca „Wyborczej”. Jego zdaniem, doświadczenie uczy, że można zbić te długi nawet o 30%. Pewnie! Przecież często, gęsto ten „sprzęt” był dostarczany szpitalom znacznie powyżej jego wartości. Więc „informator” z PO ma dobre know-how.

Rząd rozważa dwa warianty poradzenia sobie z tymi zobowiązaniami: wybrany bank skupiłby należności. Byłoby to traktowane jako pożyczka udzielona skarbowi państwa; skarb państwa uruchomiłby specjalną linię kredytową dla samorządów, by mogły negocjować z wierzycielami swoich szpitali. Jeszcze nie zapadła decyzja, który wariant rząd wybierze. Minister finansów dostał na to od premiera dwa tygodnie – powiedział „informator Wyborczej”. Tymczasem plany PO wyciekły w przekręconej, podobno, formie. A miały być ogłoszone dopiero po dopięciu ich „na ostatni guzik” jako wielki sukces rządu. „Ktoś nas sprzedał. Teraz jesteśmy w defensywie – powiedział jakiś (znowu anonimowy) polityk PO. Może ktoś „sprzedał” plany prywatyzacyjne rządu, jak rząd chce sprzedać szpitale??? Bo że szpitale należy sprzedać, to jest „oczywista oczywistość”. Ale sprzedaż polega na tym, że się wystawia coś na sprzedaż i podaje cenę. W przypadku prywatyzacji najlepiej zrobić aukcję (razem z długami) a nie z góry twierdzić, że chętnych „na pewno” nie będzie i dlatego trzeba zrobić jakieś „fiku miku”. Bo skoro można „zbić” długi nawet o 30%, to dlaczego mają je „zbijać” urzędnicy samorządowi, mając w dodatku gwarancje skarbu państwa w kieszeni? Niech je zbijają inwestorzy, którzy te szpitale kupią, jak to się dzieje w „zwykłych” transakcjach przejmowania podupadających przedsiębiorstw.


2008-05-07 13:00

ABW W MF

Proszę, proszę… jaki mamy dziś natłok „miłych” informacji: po pomyśle dostępu przez prokuratorów do naszych rachunków bankowych bez zgody sądu, mamy informację, że mające kosztować 100 mln zł centrum obliczeniowe Ministerstwa Finansów nie będzie ulokowane w Radomiu, ale w… ośrodku ABW koło Otwocka. Plan przewiduje nawet podobno współuczestnictwo Agencji w budowie. Gdy CBA za rządów niedobrego PiS-u zamierzało „podpiąć się na sztywno” do systemu komputerowego ZUS, wybuchła wielka afera! Ale dziś, za rządów dobrej PO „podpięcie” się ABW do danych Ministerstwa Finansów to nie jest żaden problem.

Ale jako że mamy w Polsce „państwo prawa” (jak śpiewał Maciej Zembaty w latach 70-tych: „pan prokurator ma rację, mamy w Polsce demokrację…”) ABW wydała właśnie komunikat:

„W związku z publikacją „Dane podatników skusiły ABW”, która ukazała się w dzisiejszym wydaniu „Pulsu Biznesu”, informujemy, że autor zawarł w nim nieuprawnione sugestie, jakoby ABW dążyła do uzyskania danych podatników w sposób niezgodny z obowiązującymi przepisami prawa.” Wielu funkcjonariuszy ABW ma w przestrzeganiu prawa dużo wprawy. Jak ktoś za komuny rozrzucał ulotki, to przecież zaśmiecał miasto – nieprawdaż?-

I tak sobie myślę, że prezes CBA - niejaki Kamiński - to niedobry Pisowiec. Ale szef ABW - zdaje się że niejaki Ananicz - to już dobry Peowiec, albo wręcz bezpartyjny fachowiec, bo chyba już za Belki szefował tej instytucji. I tylko nie wiadomo kogo się bardziej bać! Chłopaki od Kamińskiego skompromitowali sie tyle razy, że starego dobrego ABW co tak elegancko zatrzymało Modrzejewskiego i Kluskę, że się nie zdążyli zastrzelić, chyba trzeba bać sie bardziej.  Wiadomo: fachowcy!